ciacho napisał(a):

|
Wiesz... problem jest tylko taki, że te akcje wyglądają tak... zaczyna Biegański do Sadloka, ten do Frydrycha, Hanousek, Frydrych, Gruszkowski, Sadlok.... kolejne 10 podań w poprzek, nic z tego nie wynika, nie posuwamy się do przodu, przeciwnk w końcu podchodzi do obronców, panika i.... dzidą do przodu tylko nie od Biegańskiego, a od któregoś obroncy.
|
Problem polega na tym,.że Ashraf – który większość tych piłek od Biegańskiego i obrońców ma zbierać.– nie ma do kogo rozegrać, więć ściąga kogoś na siebie i rozrzuca do boku lub do Plewki/Zukowa/cofajacego sie drugiego pomocnika *i tu nie ma ruchu*. Bo w takim systemie musisz mieć ruch. I to, że Yaw czasami pobiega robi różnice, ale chłopak jest jak pogoda w Londynie – raz gra świetnie, a raz masz ochote palnąć.sobie w łeb. I w takich sytuacjach zwykle masz a. pomocnika, który bierze na siebie przesunięcie piłki na połowe przeciwnika i/lub b. skrzydłowego (lub dwóch, jeśliby Yaw nie grał tak regularnie jak potrafi), który non stop musi być pod grą *bez piłki*. Bo gros zabawy w takim systemie to odpowiednie przesunięcia, odpowiednie ustawianie się i granie na przestrzeniach.
I do takiego grania trzeba też ogarniętych taktycznie obrońców, co niestety wychodzi przede wszystkim przy Sadloku, który momentami wygląda jakby nie grał w piłkę na tym poziomie 10+ lat tylko był w butach Szota.