WHITE*STAR napisał(a):

Rozumiem, ale w ogóle się z tym nie zgadzam. Każdy powinien mieć bardzo głęboko gdzieś, czy prezes klubu jest byłym juniorem klubu czy też jego rodzina była z klubem jakoś związana. Nie powinno mieć to dla nikogo najmniejszego znaczenia. Klub piłkarski to nie organizacja towarzyska. Właśnie przez to, że u nas jest jak to pisał Zarzeczny: lizanie się po f... i przedłużanie kontraktów na podstawie relacji towarzyskich (Wasilewski rok temu czy Boguski, który w tym sezonie Ekstraklasy zagrał zawrotne 45 minut) wszystkiego się odechciewa.
Piszesz o docenieniu ludzi związanych z Wisłą - doceniałem ich, gdy grali w tym klubie. Za bieganie za piłką i kopanie jej z punktu A do punktu B piłkarze w odpowiednim czasie otrzymywali kontrakty i niemałe pieniądze. Nie mamy wobec nich żadnego długu wdzięczności.
Nie wiem czy wiesz, ale w juniorach Wisły grał były właściciel Legii Mariusz Walter i co z tego? Najefektywniejszym prezesem w Polskiej piłce XXI wieku był Bogusław Leśnodorski, prawnik, niezwiązany wcześniej z piłką. Teraz super robotę robi Michał Świerczewski w Rakowie, właściciel X-KOM.pl. Też wcześniej niezwiązany z piłką czy Rakowem.
|
Nie zgadzamy się w w podstawowym asumpcie:
ja zakładam, że grono ludzi powiązanych z klubem może mieć umiejętności i głowę do tego, żeby klub funkcjonował dobrze, a jednocześnie, żeby zarządzający nie rozglądali się za lepszymi ofertami na stole, bo robią to z pewnymi emocjami w głowie.
Ty z kolei zakładasz, że ta druga opcja jest niemożliwa albo nieefektywna.
I dobrze, nie zgadzamy się. Dodam jeszcze tylko, że wizja przeze mnie zarysowana to sytuacja idealna, niekoniecznie zawsze możliwa. Ale mając już Tomka u sterów, Kubę wspierającego i kilku byłych graczy w otoczeniu, dlaczego taka wizja miałaby nie być dobra? Przecież to nie oznacza zatrudniania byle kogo w byle jakiej roli, ale w miarę możliwości wybór ludzi związanych z klubem.
W Barcelonie dokładnie tak samo to funkcjonuje.