s1mone napisał(a):

|
Można powiedzieć, że za wdowczyka graliśmy ładny futbol, styl był oparty na grze piłką, nastawienie ofensywne.
|
Można też dodać, że w pierwszym sezonie za Wdowczyka nie zagraliśmy
żadnego meczu przeciwko topowej drużynie ligi, dlatego mogliśmy sobie poszaleć. Najsilniejszą drużyną, z którą graliśmy wtedy pod wodzą Wdowczyka było pewne awansu Zagłębie, z którym nie udało nam się wygrać meczu o wszystko. Z Ruchem była męczarnia i obroniony karny w ostatniej minucie. Jaga była wtedy w dołku jeszcze większym od nas. Reszta do zespoły dużo słabsze kadrowo od nas.
W drugim sezonie, w meczach przeciwko Legii i Lechowi ugrał mniej niż Carillo. Pierwsze 8 meczów z powodów oczywistych przemilczę. A i potem, blisko połowa meczów to zasługa nie Wdowczyka i magicznej taktyki, tylko szczęśliwych bramek w ostatniej minucie.
Swoją drogą, trochę zbyt proste jest twierdzenie, że za kiepską grę kiedy zawodnicy byli załamani sytuacją w klubie trener nie odpowiada, ale za dobrą grę, kiedy sytuacja ta się już wyjaśniła to już zdecydowanie.
Cytat:
|
Jeżeli nie widzisz tych podstawowych różnic w naszej grze za poszczególnych trenerów no to sorry, nie mamy o czym rozmawiać.
|
Czy ja gdzieś napisałem, ze nie widzę różnic w grze...? Oczywiście, że widzę. Ale nie na tyle, żeby padać na twarz przed Wdowczykiem i jego kunsztem. Nie, nie jest u mnie na ostatnim miejscu, doceniam jego umiejętności - jest na trzecim, po Smudzie i Moskalu, a przed Kiko i kilkoma "tymczasowymi rozwiązaniami".
Nie zgadzam się z mitologizowaniem jego osiągnięć w naszym klubie.