
|
|||||||
| Wisła Kraków - piłka nożna Tutaj możesz spokojnie i rzeczowo porozmawiać o wszystkich tematach związanych z "Białą Gwiazdą". Pokój z założenia zawierać ma tematy dotyczące drużyny. |
|
|
Narzędzia tematu | Tryby wyświetlania |
|
Senior Member
Od: 12.2004
Offline |
#1
|
![]() To już w tę niedzielę! Drugi najważniejszy mecz tej rundy, jedyne słuszne „polskie El Clasico”, polski szlagier, „derby Polski” czy jak tam jeszcze są nazywane te mecze. 22 października punktualnie o 18 rozpocznie się starcie Wisły Kraków z Legią Warszawa! Na razie nie znamy arbitra, który poprowadzi to spotkanie. Tekst: Obikenobi Staty: Jonaf Bogata historia i jubileusz ![]() Warszawska Legia to zespół, z którym Wisła najczęściej mierzyła się w najwyższej klasie rozgrywkowej. Obie drużyny stanęły naprzeciw siebie 149 razy, a to oznacza, że najbliższy mecz będzie spotkaniem numer 150! Bilans tych pojedynków nadal jest minimalnie korzystny dla Białej Gwiazdy: 56 zwycięstw krakowian i 53 wygrane stołecznej drużyny. 40 razy padał remis. Za to więcej goli strzelają „Wojskowi” (208-196). Dlaczego nadal mamy lepszy bilans spotkań? Choćby dlatego: ![]() Jest to dość zatrważająca statystyka, ale na przestrzeni sześciu lat odbyło się 16 pojedynków pomiędzy obiema ekipami, z czego Wiślacy wygrali...tylko jedno! Ostatni raz ta sztuka udała się w 2013 roku, kiedy to Biała Gwiazda pokonała późniejszych mistrzów Polski 1:0 po golu (a jakże) Pawła Brożka. Duży wpływ na taki stan rzeczy ma oczywiście degrengolada po pamiętnym meczu w Nikozji, kiedy to Wisła przestała być hegemonem, a dwa lata później do głosu doszła Legia. Teraz jednak to nasz rywal zmaga się z tym, z czym my mieliśmy do czynienia sześć lat temu. Trzeba to wykorzystać! Co słychać w stolicy? W Warszawie dzieje się dużo, zbyt dużo, żeby wszystko tu zmieścić. W telegraficznym skrócie: w marcu dobiegł końca serial „zawirowania właścicielskie w Legii”. Ostatecznie na swoim postawił Dariusz Mioduski i wykupił Bogusława Leśnodorskiego oraz Macieja Wandzla. Warszawiacy doturlali się do mistrzostwa Polski, co było tylko miłym początkiem nadchodzącej katastrofy. Zaczęło się od odejścia Vadisa Odjidji-Ofoe, który bez wątpienia był jednym z głównych architektów końcowego sukcesu. Do klubu sprowadzono zaś piłkarzy, którzy na ten moment nie zachwycają (Sadiku, Pasquato, Hildeberto). W kwalifikacjach do Ligi Mistrzów przekonaliśmy się, że w Warszawie nie ma życia po Vadisie. Porażka z Astaną nie była jeszcze wielce wstydliwa, ale już było wiadomo, że nici z kolejnego ogromnego przypływu gotówki. Okazało się, że z walki o wielkie pieniądze i rozwój trzeba było przestawić się na walkę o jakiekolwiek pieniądze i stabilizację. I tę walkę stołeczna ekipa przegrała i to jeszcze koncertowo. Nawet beznadziejny swego czasu Lech zdołał wejść do Ligi Europejskiej pokonując Węgrów. Dla Legii Sheriff Tyraspol z Mołdawii okazał się zaporą nie do przejścia. Wtedy wyszły na jaw kłopoty finansowe Legii. Dziura budżetowa zwiększyła się o 20 milionów złotych przez brak awansu do pucharów. W lidze nie lepiej, obecnie Legia jest punkt za Wisłą, kibice najpierw nie dopingują, a potem szarpią/biją/naruszają nietykalność osobistą (niepotrzebne skreślić) piłkarzy, Magiera traci pracę, a dostaje ją gość bez doświadczenia w trenerce. Jego bilans do dwa zwycięstwa i dwie porażki. Wygrane - Cracovia i Lechia u siebie. Przegrane - Jagiellonia i Lech na wyjeździe. To chyba niezły prognostyk. Na kogo zwrócić uwagę? ![]() W zasadzie większość piłkarzy naszego rywala znajduje się pod formą. Wyróżnić należy jednak najlepszego strzelca Legii, czyli Jarosława Niezgodę, który raczej nie zawodzi, jak tylko dostanie szansę. Nadal dobrze w bramce prezentuje się 37-letni Arkadiusz Malarz. Przywitajmy Pinokia! Nie mogło zabraknąć tego wątku. Podteksty były często obecne podczas meczów Wisły z Legią i nie inaczej jest tym razem. Minął chyba rok, odkąd „bohaterem” przedmeczowych przyśpiewek był Radosław Cierzniak, teraz będzie nim twitterowicz numer jeden, człowiek złotousty, który nie rzuca pięknie wypowiedzianych słów na wiatr. Krzysztof Mączyński, bo o nim mowa, dokonał rzadkiej sztuki. To, jak rozegrał swoje przejście z Wisły do Legii, spotkało się nie tylko z ostrą reakcją kibiców, ale również z szyderą ze strony dziennikarzy. Ten chłopak, o którym Iza Koprowiak z Przeglądu Sportowego pisała „Ma chłop charakter”, nie miał wystarczająco dużo charakteru, żeby grać z fanami Białej Gwiazdy w otwarte karty i nie toczyć wojenek z informatorami i dziennikarzami na TT, jak tylko wspomnieli o tym, że Mączyński najprawdopodobniej odejdzie (Knura zaproponował Mące wpłatę na konto Akademii po tym, jak sprawa się wyjaśniła, myślicie, że wpłacił? ). Krzysztof postanowił więc stawić czoło swojej decyzji i...uciekł z twittera.Mączyński zagrał w ostatnim meczu z Lechią, więc jest spora szansa, że przyjedzie i do Krakowa. W takich sytuacjach ożywają wspomnienia z pamiętnego spotkania Wisła - Lech z 2007 roku, kiedy to trybuny całkowicie przytłoczyły bramkarza Kolejorza - Emiliana Dolhę. Czy Mączyński przyjedzie do Krakowa? Czy zagra w pierwszym składzie? Czy będzie potrafił odciąć się od wyzwisk rzucanych w jego stronę? Czy wypełni do końca kontrakt we Wiśle? „Nikt nie spodziewa się hiszpańskiej inkwizycji” Przerwa na reprezentację bardzo dobrze podziałała na ekipę Kiko Ramireza. Piłkarze hiszpańskiego szkoleniowca zagrali ładnie i wywieźli z arcytrudnego dla nas terenu trzy punkty po meczu z rywalem, który był ostatnio na fali. Premierową bramkę zdobył Jesus Imaz, Carlitos zakończył kariery obrońców Śląska, świetny mecz zagrał Llonch, nieźle również wypadł Gonzalez. Oczywiście ten mecz miał jeszcze kilku innych bohaterów, ale w dużej mierze to Hiszpanie dali nam jakże ważne trzy punkty. Nie ma co popadać w huraoptymizm, ale chyba każdy przed meczem wziąłby remis z pocałowaniem ręki. Dodatkowo wielu kibiców życzyło sobie pięciu punktów zdobytych na Jadze, Śląsku, Legii i Lechu. Cztery już zostały zdobyte, więc chyba nie jest najgorzej. Nasz sztab od razu po meczu we Wrocławiu wziął się za przygotowania do meczu z Legią. Delegacja złożona z Kiko Ramireza, jego syna, Goncalo Feio i Carlosa Lopeza oglądała mecz naszego najbliższego rywala z Lechią Gdańsk. Oby analiza przeciwnika przyniosła rezultaty. Zagra, nie zagra? ![]() Po stronie Wisły z pewnością nie zobaczymy Patryka Małeckiego i Frana Veleza. Do treningu wrócili natomiast Julian Cuesta i Ze Manuel. Jeżeli chodzi o Legię, to cały czas kontuzjowani są Artur Jędrzejczyk, Jakub Czerwiński i Miroslav Radović. I na koniec zagrożeni. W dalszym ciągu uważać musi Ivan Gonzalez. Jeśli dostanie kartkę z Legią, to nie pojedzie do Poznania. W stołecznej drużynie zagrożony pauzą jest Michał Pazdan. Wszyscy na Reymonta! Mecze z Legią zawsze cieszyły się sporym zainteresowaniem. Jeżeli dorzucić do tego zachętę piłkarzy w postaci wygranej nad Śląskiem i słabszą dyspozycję warszawian, to możliwy jest komplet na trybunach, a może i rekord frekwencji? Pamiętajmy, że sektor gości pozostanie na tym meczu zamknięty (kara za pirotechnikę odpaloną podczas marcowego meczu w Warszawie). Nie ma więc na co czekać, tylko ruszać do kas po bilety! Zapraszamy do dyskusji. |
|
|

|
||||||
|
|