
|
|||||||
| Wisła Kraków - piłka nożna Tutaj możesz spokojnie i rzeczowo porozmawiać o wszystkich tematach związanych z "Białą Gwiazdą". Pokój z założenia zawierać ma tematy dotyczące drużyny. |
|
|
Narzędzia tematu | Tryby wyświetlania |
|
WISŁA KRAKÓW
Od: 06.2008
Skąd: Reymonta 22
Offline |
#1
|
![]() Emocje po piątkowej porażce nie opadały a już trzeba myśleć o kolejnym ligowym spotkaniu. Biała Gwiazda, tak jak to miała w planach została na Pomorzu, aby przygotować się do kolejnego wypadu do Trójmiasta, na mecz z Lechią Gdańsk. Czy tym razem wizyta nad morzem zakończy się dla naszych zawodników happy end'em? O tym przekonamy się już w najbliższą sobotę. Spotkanie pomiędzy Lechią Gdańsk a Wisłą Kraków zaplanowano na godzinę 18:00, a transmisję z tego pojedynku przeprowadzi stacja Canal+ Sport. Na dzień dzisiejszy nie jest jeszcze znany główny arbiter sobotniej konfrontacji. Zapraszam na krótką zapowiedź zbliżającego się spotkania. Historia spotkań pomiędzy Lechią Gdańsk a Wisłą Kraków: T-Mobile Ekstraklasa 2011/2012 - Kolejka 20, Lechia Gdańsk - Wisła Kraków 0:2 T-Mobile Ekstraklasa 2012/2013 - Kolejka 20, Lechia Gdańsk - Wisła Kraków 0:0 T-Mobile Ekstraklasa 2013/2014 - Kolejka 24, Lechia Gdańsk - Wisła Kraków 0:0 T-Mobile Ekstraklasa 2013/2014 - Kolejka 36, Lechia Gdańsk - Wisła Kraków 2:2 T-Mobile Ekstraklasa 2014/2015 - Kolejka 20, Lechia Gdańsk - Wisła Kraków 1:0 T-Mobile Ekstraklasa 2014/2015 - Kolejka 32, Lechia Gdańsk - Wisła Kraków 2:2 Ekstraklasa 2015/2016 - Kolejka 20, Lechia Gdańsk - Wisła Kraków 2:0 Powyższa statystyka pokazuje, że dla Białej Gwiazdy nie jest to zbyt przyjazny teren. Ostatnie nasze zwycięstwo miało miejsce w sezonie 2011/12, kiedy to udało się pokonać Biało-Zielonych dwoma bramki. W większości spotkań piłkarze obu drużyn musieli zadowolić się remisami. Jedną z szans na korzystny rezultat jest fakt, że w naszych szeregach wciąż grają zawodnicy, którzy wiedzą jak strzelać Lechii bramki. W konfrontacjach z gdańskim klubem dobrym wynikiem może pochwalić się Paweł Brożek (siedem bramek) oraz Patryk Małecki (cztery bramki) Wieści z biało-zielonego obozu. Lechia Gdańsk, jak zawsze przed sezonem mierzy wysoko, lecz jednak potem jej potencjał weryfikuje boisko. Z hucznych zapowiedzi w poprzednim sezonie walki o puchary nic nie zostało, Lechia nie dała rady utrzymać wysokiej i równej formy, przez co na ostatniej prostej straciła szansę na pokazanie się szerszej publiczności. Właśnie wahania formy są chyba największą bolączką trenera Piotra Nowaka, który jeszcze nie znalazł na to sprawdzonej recepty. Lechia potrafi zagrać bardzo dobre spotkania, by za tydzień lub dwa w niczym nie przypominać zespołu, który potrafił wygrać np. z Legią. Na pewno szkoleniowiec gdańskiego klubu nie może narzekać na braki kadrowe, bo praktycznie na każdą pozycję ma po dwóch -trzech zawodników, więc komfort wyboru na pewno ma. Inną sprawą jest, jakość zawodników, jednak nie należy ona do najniższych w lidze. Jeżeli popatrzymy tylko na same nazwiska, to potencjał wydaje się być naprawdę spory. Czego więc brakuje wydawać by się mogło mocnej kadrowo Lechii? To pytanie do zainteresowanych osób, kibiców i działaczy Lechii Gdańsk. Bezbarwna Lechia. Po pierwszych dwóch kolejkach kibice oraz zawodnicy Lechii raczej nie należą do szczęśliwców. W pierwszej kolejce musieli uznać wyższość beniaminka z Płocka a w drugiej ledwo dali radę pokonać grającego praktycznie cały mecz w osłabieniu zespół Górnika Łęczna. W grze Biało-zielonych widać niesamowitą nonszalancje, niestety, ale piłkarze myślą, że sami nazwiskami da się wygrać mecz. Górnicy pokazali, że przy odrobinie szczęścia i może komplecie zawodników na boisku byli by w stanie sprawić dziś sensację i może nawet ograć faworyzowaną drużynę z nad morza. Mam nadzieję, że nasz sztab dokładnie przeanalizuje poniedziałkowy mecz i dostrzeże słabe elementy w grze naszych najbliższych rywali. Momentami przewagi Lechii była wręcz kosmiczna, niestety z podań i nudnego schematycznego rozgrywania nic nie wychodziło. Piotr Nowak ma o czym myśleć przez najbliższe dni. Zawodnicy Lechii pod lupą TWSD. Dziś przedstawię sylwetkę kilku zawodników naszych najbliższych przeciwników, na których warto zwrócić szczególną uwagę. Wiadomo, że początek sezonu to często jeszcze eksperymenty ze składem i szukanie odpowiedniego zestawiania jednak pewni zawodnicy mimo zmian, przeważnie mają pewny plac. Vanja Milinković-Savić - zdecydowany numer jeden, najpierw wygryzł ze składu Marko Marica, teraz za plecami zostawił Mateusza Bąka o innych zawodnikach nie wspominając. W poprzednim sezonie rozegrał jedenaście spotkań, w których tylko w czterech zachował czyste konto. Jakub Wawrzyniak - reprezentant Polski, który mimo tego, że nie zagrał nawet minuty na ostatnim EURO, wciąż ma pewne miejsce w wyjściowym składzie Lechii. Trener Nowak zdecydowanie stawia na doświadczenie byłego gracza Legii Warszawa. Milos Krasic - kapitan gdańskiej drużyny, wciąż chce udowodnić, że Lechia dla niego to nie tylko przystań doczekania do spokojnej emerytury i odcinania kuponów. Jednak nadal czegoś mu brakuje, jego gra, co prawda pod koniec sezonu była lepsza niż na początku po przyjściu do Lechii, ale to chyba jeszcze nie to, czego oczekiwałby Piotr Nowak. Rafał Wolski - sprowadzony do Lechii z myślą zastąpienia Sebastiana Mili, młody, wszechstronny i dobrze wyszkolony zawodnik trafił do Gdańska na zasadzie definitywnego transferu z włoskiej Fiorentiny. Wcześniej grając na wypożyczeniu w Wiśle Kraków. Jeżeli odpali tak jak w Wiśle, to kibice oraz partnerzy mogą mieć ogromną radość po jego kluczowych podaniach. Wolski to typ zawodnika, który jak na polską ligę ma niesamowity luz w prowadzeniu piłki, oraz dysponuje dobrym otwierającym podaniem. Na polskie warunki powinno wystarczyć. Michał Chrapek - początkowo wydawało się, że Michał popełnił błąd przechodząc do Gdańska, jednak z biegiem czasu zyskiwał uznanie w oczach trenera i wywalczył sobie miejsce w pierwszym składzie nowej drużyny. Za okazane zaufanie, był zawodnik Wisły odwdzięcza się całkiem dobrą grą. Marco Paixao - na ta chwilę podstawowy napastnik drużyny Biało-Zielonych. Już w pierwszym meczu zaznaczył, że to jemu należy się pierwszy skład strzelając bramkę dającą prowadzenie w meczu z Wisłą Płock. Oczywiście, to nie wszyscy, na którzy zasługują na uwagę, ale jako że nie będę opisywał całego składu nadmienię, że ważnymi ogniwami w zespole Nowaka są jeszcze: Sławomir Peszko, Michał Mak czy Grzegorz Kuświk. Piasek w trybach Wisły Pierwszej wyprawy do Gdyni po powrocie Arki do ekstraklasy, piłkarze i kibice Wisły nie będą mile wspominać. Biała Gwiazda w większości meczu była tłem dla wcale niegrającej wybitnych zawodów drużyny z nad morza. Niestety indywidualne błędy poszczególnych zawodników sprawiły, że Wisła z Trójmiasta wyjeżdża nie tylko z pozbieranymi na plaży muszelkami, ale również z bagażem trzech bramek. Arkowcy pod wodzą Grzegorza Nicińskiego skutecznie nasypali piasku w trybiki Wisły odpowiedzialne za konstruowanie akcji i strzelanie bramek. Petar Brlek był w pierwszej połowie wyjątkowo bezproduktywny i to po jego błędzie padła jedna z bramek dla gospodarzy. Szansy na poprawę już nie było, bo po przerwie zastąpił go Krzysztof Mączyński, który na tle reszty piłkarzy prezentował chyba najrówniejszą i najwyższą formę. Warto zauważyć, że sam Mączyński więcej razy zagroził bramce Arki w pierwszych minutach pobytu na boisku niż pozostali piłkarze Wisły przez całą pierwszą połowę. Skrzydła nie poderwały nas do lotu. Nie ma, co się zbytnio rozpisywać nad postawą naszych skrzydłowych, bo oni Patryk Małecki ani Rafał Boguski niczym szczególnym się nie wyróżnili. Gdyby nie telewizyjna kamera, która namierzyła jakimś cudem Boguskiego w 89 minucie meczu, można by się zastanawiać, dlaczego gramy w "10" skoro nikt nie został z boiska usunięty.. Zdegustowani postawą swoich ulubieńców kibice zaczęli nerwowo sprawdzać, czy aby na pewno pociąg relacji Kraków Główny - Gdynia Główna, rzeczywiście przywiózł naszych piłkarzy czy może stoi jeszcze gdzieś pod Malborkiem. Bo w piątkowy wieczór ewidentnie zaliczyliśmy 45-minutowe opóźnienie i w II połowie nie było już, co zbierać. Widząc nieporadność naszych zawodników szkoleniowiec Wisły zareagował już w przerwie wpuszczając na plac boju wspomnianego wcześniej Mączyńskiego oraz Pietrzaka. Ten drugi znacząco ożywił naszą grę po lewej stronie boiska i jeżeli przez ten tydzień utrzyma dobrą dyspozycję, Wdowczyk powinien dać szansę Pietrzakowi od pierwszej minuty. Serce krwawiło, gdy proste błędy popełniał Michał Miśkiewicz, o ile pierwsza bramka nie obciąża jego konta o tyle druga już w 100% tak. Nie wiem gdzie niektórzy zapaleńcy widzieli faul, bo ja widziałem nieporadną interwencję bramkarza, która przerodziła się w mega babol. To już druga z czterech stracony przez Wisłę bramek obciążająca konto naszego bramkarza. Wiele wskazuje na to, że Łukasz Załuska, nie będzie musiał się wysilić, aby wskoczyć do bramki, wystarczy, że będzie łapał piłkę, a to chyba nie powinno być większym problemem. Przygotowania w Gniewinie. Po piątkowym meczu piłkarze Wisły nie wrócili do Krakowa tylko pozostali na Pomorzu, a dokładniej w Gniewinie, gdzie będą się przygotowywać do sobotniej konfrontacji z Lechią Gdańsk. Trener Białej Gwiazdy zapowiedział, że mini-zgrupowanie na pewno nie będzie wakacjami czy urlopem od piłki. O ile weekend upłyną Wiślakom na regeneracji i odnowie biologiczne to od poniedziałku zaczęła się ostra praca i wejście w mikrocykl meczowy, podporządkowany zbliżającej się konfrontacji. Nikt z Wiślaków nie narzeka na urazy po meczu z Arką, są, co prawda poobijani, ale nie są to aż taki urazy, które wykluczają ich z gry czy też treningu. We wtorek w ramach jednostki treningowej Wisła rozegra niezaplanowany wcześniej mecz z izraelską drużyną Hapoelu Ra'anana. Będzie to doskonała okazja, aby dać zagrać piłkarzom, którzy do tej pory nie mieli jeszcze okazji pokazać się po powrocie m.in. z Mistrzostw Europy czy po kontuzji. Szansę występu powinni dostać m.in. Łukasz Załuska, Richard Guzmics czy Denis Popović. Spotkanie będzie również możliwością przećwiczenia różnych wariantów zarówno w ofensywie jak i w defensywie. Zapraszam do dyskusji! ![]() W samym sercu trybun, w jego centrum, pojawiło się w piątkowy wieczór słowo pasja. Określenie, które najdobitniej tłumaczy to dlaczego większość z nas pojawia się na Reymonta, choć nie ma wyników, działań marketingowych, czy drużyny, z którą chcielibyśmy w pełni się utożsamiać.
Kraków, 9 marca 2012. ![]() |
|
|

|
||||||
|
|