|
A ja mimo wszystko uważam, że może być jutro pozytywnie. Naprawdę, nikt nie ukrywa, że to Lech jest faworytem. Nie powiem złotej myśli, że łatwiej wtedy, bo to bycia faworytem Wisła w lidze MUSI być przyzwyczajona. Więc tak czy siak, swoje musi grać niezależnie, czy dominuje, czy przyjmuje rywala na swojej połowie.
Może trochę przewrotnie, ale myślę, że porażka z Lechią była potrzebna. Przegraliśmy z Apoelem. Gdyby przyszła potem wygrana z Gdańszczanami, zaraz zaczęłoby się gadanie (prasy, kibiców i samych piłkarzy), że LM to co innego, w Ekstraklasie wszystkich będziemy zjadać na przekąskę. A tu nie... Nie ma tak, bo żeby zagrać w kwalifikacjach pucharowych, trzeba najpierw na nie zapracować w lidze. A właśnie mecz z Lechią pokazał, że ta drużyna nie była gotowa na LM. Pomijam aspekt sportowy (to oczywistość), bardziej mentalnie... Przez mistrzostwo w dupach się poprzewracało.
To z Lechem Wisła ma grać o 3 punkty. Jeżeli jutro będzie defensywne ustawienie, to ja właśnie będę zawiedziony, nawet mimo ewentualnego zwycięstwa. Można dyskutować o poziomie indywidualnym zawodników, ale przez mecze z Lechem, Legią Wisła musi nauczyć się grać piłką z dość mocnymi (nie mocnymi, ale dość mocnymi) ekipami. Bez tego, choćby nawet w kwalifikacjach nam sprzyjało szczęście, pomyślnych wyników nie będzie.
Co do Boguskiego, ostatnio przy którymś newsie o treningu było, że ćwiczył indywidualnie, więc pewnie w 100% przygotowany do walki nie jest.
Myślenie nie boli...
|