Tam na pewno było "posłańców", ale też szczerze mówiąc nie rozumiem kontekstu. Pewnie za mało kumaty jestem.
Zgadza się też kwestia dopingu na meczach gdzie jest 25 tys.+, czyli na tych 2-3 w sezonie: trzeba robić wszystko aby cały stadion się włączał. Przy takim napierdalaniu gości, jak wczoraj, na E25 momentami ledwo słyszałem co leci z C i gdyby nie fakt, że znam przyśpiewki, to trudno byłoby odpowiadać. Stąd wychodziło to tak, że JAZDA JAZDA szła zajebiście, a Święte barwy już nie bardzo. Nie mówiąc już o czymś bardziej wymagającym.
I jeszcze ad vocem "kibicowskiego hartowania" o czym ktoś tam pisał. Najbardziej rozwaliła mnie sytuacja, jak już po meczu szedł tatuś z synkiem i go pyta: No i jak, gdzie lepszy doping? Tu, czy w Barcelonie?, a młody na to z entuzjazmem: W Barcelonieeee...

Tatuś go coś tam prostował, ale wiadomo, że takich którzy przyszli popatrzeć, bo 'topowy' mecz, dla wielu wciąż bilet za 5 zł, było w piździec no więc nie dziwota, że ze śpiewaniem była pyciora, skoro więcej niż co drugi nie znał najprostszych nawet przyśpiewek.