Wyświetl pojedynczy post
szczebrzeszcz
Senior Member
 
Od: 05.2003
Skąd: o tam

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#4632
Stary 24.10.2010, 08:48
Oldpara napisał(a):Wyświetl post
Fajny wywiad z Lenczykiem. Trochę światła rzuca na to, dlaczego nam tak słabo idzie rehabilitacja kontuzjowanych piłkarzy:
http://futbolnet.pl/wiadomosci/caly-...bardzo-ciekawy
no...

Maaskant też podzielił zawodników na grupy
i jescze jedna rzecz była podobna, tylko przypomniec nie moge


o Smudzie
Cytat:
– Byle osioł potrafi kondycję zrobić. Jeśli ktoś mi mówi, że w jakimś klubie trzeba zatrudniać specjalistę od kondycji, to uważam, że tam trener jest zupełnym osłem. Przecież ja mówię zawodnikowi: weź biegnij dwa kilometry i wróć mi na trening. Do tego nie trzeba zatrudniać długodystansowców czy maratończyków. W piłce najważniejsza jest szybkość. Kilka lat po mnie w Wiśle zatrudniony był taki długodystansowiec, to on pozwalał sobie z zawodnikami robić cuda gdzieś tam pod Zakopanem, w Dolinie Chochołowskiej. Oni tam nieprawdopodobne kilometry biegali, ale jak zapytałem, jak często masz trening wspomagający, to ten piłkarz nie wiedział, o czym ja mówię. No kiedy robiłeś jakieś elementy siły? Nie wiedział o czym mówię. Jakiś atlas? Aaa, atlas to tak, na atlasie pracowaliśmy w styczniu na obozie. Jest luty, marzec, kwiecień jest maj, a oni pracowali nad elementami siły w styczniu. Jak ja usłyszałem od Smudy, który w każdym klubie uciekał od treningu siły, przekonując, że siła zabija szybkość, to biorąc poprawkę, że jest po zawodówce budowlanej, uznaję, że on nie wie, o czym mówi. Był na tyle bezczelny, że mówił to w momentach, kiedy miał sukcesy. Był w Widzewie, gdzie miał zawodników wspaniałych do tego stopnia, że przekonywano, że dobrze by grali, nawet, gdyby prowadził ich motorniczy. Jak w pewnym momencie zażądano licencji i trzeba było skończyć przynajmniej „Kuleszówkę”, Smuda robił awantury, że on tam nie pójdzie. Tam trzeba było mieć maturę. Byłem wtedy w Wydziale Szkolenia i Komisji Licencyjnej, gdzie w gronie „starych” trenerów wpadliśmy na pomysł, że z jednej strony my, a z drugiej Smuda, zwrócimy się do pani Krystyny Łybackiej, która była wtedy szefową ministerstwa szkolnictwa, żeby ona zezwoliła, aby mógł dostać się do tej szkoły bez papieru, bo uznaliśmy, że to doświadczony szkoleniowiec, że ma sukcesy. No... sukcesy to jest gazeta, a codzienna robota na treningu, to jednak głowa. A z tego co sobie przypominam, to jak w środowisku rozmawialiśmy o treningu, on po dziesięciu minutach wolał sobie towarzystwo odpuścić, bo nie wiedział, o czym się mówi. To pokazuje, że można być takim jak on i trenować kluby z ambicjami i zostać selekcjonerem, a ja mam w życiu to nieszczęście, że mnie biorą nie jak stodoła się pali, ale jak chałupa się pali. Jak już się chałupa pali, to trzeba się zabrać za cały fundament przygotowania, a nie tak, jak pan wspomniał: bawić się i czekać na mecz, licząc, że może się uda. To się mija z logiką i jakimikolwiek metodami.
ale pojechał

tylko współczuć, że to Smuda jest "doradcą" Cupiała

o Pietrasiaku i sąsiadce :
Cytat:
Chciałem go ściągać do Cracovii, ale zderzyłem się tam właśnie na tej decyzji nie powiem z kim i załatwiono Arkadiusza Radomskiego z Holandii. Cztery lata starszego, ale z Holandii, a dyrektor sportowy grał w Holandii. Ale to już nie mój problem.

min. o rehabilitacji w Wiśle:
Cytat:
Dzięki wieloletniej współpracy z Jerzym Wielkoszyńskim mam pojęcie na ten temat, bo nie wspomniałem, że doktor zajmował się usprawnianiem, bo rehabilitację to ja nazywam ćwiczeniem matoła, że on po operacji ma ruszać nogą czy gnieść piłeczkę. Natomiast usprawnianie to jest właśnie przygotowanie do treningu piłkarskiego. Jeśli czytam, że ktoś odbył zabieg czy operację, a wiem, że tak było z Matusiakiem, tak było z Gargułą i z Boguskim, to jeszcze jak doktor żył, to tak patrzyliśmy po sobie i mówimy: to się sypnie i to szybko. I się sypało. Garguła dopiero teraz gdzieś tam zaistniał. Biorąc Matusiaka do Cracovii wiedziałem, że ma problem, ale zawodnik pamięta przede wszystkim o tym, że musi mieć kontrakt. Zwłaszcza zawodnik, który gdzieś tam trochę pograł i nie takie pieniądze zarabiał. Jego umiejętności są takie, że umie więcej niż wielu znajdujących się w kadrze i on wie, że będzie grał.
Ostatnio edytowane przez szczebrzeszcz : 24.10.2010 o godz. 09:02.
Odpowiedz cytując