Wyświetl pojedynczy post
witeq
Senior Member
 
 
Od: 01.2004

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#26
Stary 19.10.2010, 13:02
wolfy napisał(a):Wyświetl post
Obiektywnie patrząc - sportowo nie mamy atutów. Lechia jest w gazie, jest zgrana, dobrze poukładana - mają drużynę.
W to, że nasi się jakoś specjalnie zepną nie wierzę. Pozostaje nam liczenie na farta, wepchniecie jakiegoś farfocla, kiks, samobój - cokolwiek.
pytanie: czy gramy sposobem "na Arkę" czy "na Cracovię" czyli zmasowana obrona i liczenie na błąd rywala - w eklasie od lat zespoły tak grają, ciułają głownie u siebie po 1:0 i nie wnoszą nic ciekawego. Jest to w naszej obecnej sytuacji gwarant jakichś punktów, z tym że zespoły tak grające z reguły maja dobrze opracowane stałe fragmenty gry, bo to jedna z głównych szans tych drużyn na bramkę, a u nas z tym jakoś kiepsko. Czy gramy "na Maaskanta", licząc że ta banda nieodpowiedzialnych ludzi w końcu zacznie grać w piłkę, a nie klepać sobie przy połowie boiska piłeczkę.

Pierwszy sposób da nam więcej pkt, ale nie nauczy nas gry, drugi może kiedyś zaskoczyć i wniesie do naszej gry wartość dodaną, ale grozi tragicznymi wynikami na kilka najbliższych meczy. Zresztą ta ewentualna wartość dodana i tak przy obecnym materiale ludzkim nie zrobi dużej rożnicy.

Więc, nie myślałem że to powiem, ale do momentu wymiany pokoleniowej i jakościowej Wisła powinna grać zachowawczo i starać się ciułać pkt. Bo obecnie najlepszą taktyką na Wisłę jest dać jej grac i czekać aż sami piłkarze Wisły sprezentują rywalowi bramkę. Toć zagrożenie ofensywne z naszej strony jest żadne, jak Riosa nie ma na boisku, wszak tylko on może zrobić coś niekonwencjonalnego na boisku czy wrzucić napastnikowi na nos. A piłkarz wcale z niego żaden wybitny.

A Garguła w Zabrzu wykazał minimum zaangażowania i chociaż próbował wziąć grę na siebie - a wyglądał na tle naszych jak z innej galaktyki. Skandaliczne.
Odpowiedz cytując