Temat: Ekstraklasa
Wyświetl pojedynczy post
0 22
Senior Member
 
 
Od: 05.2009

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#4283
Stary 11.10.2010, 13:10
flamengista napisał(a):Wyświetl post
Ja wiem, że zaklinanie rzeczywistości czasem pomaga, ale nie w tym wypadku. Nie z obecną drużyną i Maciejem na ławce.

W ogóle to zjawisko jest pewnie fascynujące dla socjologów, psychologów społecznych i psychiatrów. Zaburzenia urojeniowe są na ogół wyleczalne, ale co zrobić z urojeniem zbiorowym?
Nie sądziłem, że będę musiał coś takiego akurat Tobie napisać. Kto śpiewa najgłośniej na stadionie? Ci, którzy przychodzą na najwięcej meczów. Czy im najbardziej zależy na wynikach? Nie, i tak przyjdą. Czy wobec tego kluczowe dla nich jest bycie mistrzem i wyprzedzenie aktualnego rywala (w zależności od pokolenia: Górnik, Widzew, Wisła)?

Dał byś spokój - sam to śpiewam, na takiej zasadzie, że jest zwyczaj. To nie jest żadna napinka. Równie dobrze powinieneś się spinać i pisać, że naszą megalomanią jest śpiewanie Niemena, że przywita pięknie nas warszawski dzień. A gówno, bo na jesieni, a zwłaszcza w zimie, nie zawsze warszawski dzień wita ładnie. To samo tyczy się piosenek 'lige wygramy puchar będzie nasz' w sytuacji, gdy z pucharu np. odpadliśmy lub nie mamy matematycznych szans na mistrza. Albo śpiewanie nadal, że dwie bramki Włodarczyk i Legia ma mistrza Polski, gdzie wiadomo, że Włodarczyk już w Legii goli nie strzeli.

Śmieszne czepianie się dla czepiania. Piosenka jest u nas śpiewana jak pamiętam (1996) od zawsze i mam nadzieje, że będzie śpiewana zawsze. O wiele to lepsze niz brandzlowanie się, że fajnie nam wychodzi hit ściagnięty w 2009 roku od jakiś hiszpanów czy w 2006 od jakiś niemców albo w 2008 od argentyńczyków. Oldschool.
Habemus Dubletum

LEG14


White Star Awards w kategorii:

Innowierca roku 2009
Innowierca roku 2011

Odpowiedz cytując