|
1g2
A moim zdaniem Maaskant ma dwie opcje. Albo ustąpi piłkarzom albo wyleci. Nie wierzę w ich przemiany. Zakładam, że facet ma jak najlepsze intencje, ale nie ma siły się przebić przez mur głupoty. Dla nich treningi to kara, w swoim zawodzie wolą chodzenie po centrach handlowych, szczekanie na sędziów, żalenie się na trenerów, można by tak milionami wymieniać.
Nie ma opcji, żeby nagle zaczęli trenować po europejsku, tylko dlatego, że klub wymyślił jakiegoś 'wariata' na trenera. Gdyby to było rozwiązanie systemowe - w całej lidze - to może. A tak? Po co mamy zapieprzać skoro w Kielcach czy w Chorzowie nie zapieprzają?
Przeczytałem dziś wywiad z Białasem. Dwie rzeczy. Pierwsza - wywalił Wawrzyniaka do ME. Fakt powszechnie znany, ale chwilowo o nim zapomniałem. Czyli Skorża jest drugim, który to zrobił. Czyli dwóch trenerów z rzedu, z zupełnie innym warsztatem, z innego pokolenia, z innym pomysłem na gre wywala faceta do ME. I co? I nic. Przyjdzie nowy trener da mu czystą kartkę. Jakaś reakcja działaczy? Powinni wylać na zbity pysk. A tu wożonko, pewnie przez najbliższe 2-3 lata jeszcze. No, a potem jako były piłkarz Legii pewnie znajdzie zatrudnienie w połowie ligi. I darmozjad zagra z 250-300 meczów w lidze.
Druga - moim zdaniem stosunki między trenerem, a piłkarzem powinny wyglądać troche na zasadzie nauczyciel - uczeń. Białas mówi, że na analizie pomeczowej odpala filmik gdzie zawalił Giza. Jaka jest reakcja Gizy? Wcale nie zrobiłem tutaj błędu. Ok, to jeszcze 'zniese'. Następnie Giza pyta: a dlaczego wybrał Pan akurat fragment, w którym ja źle gram?
Co to w ogóle jest? To tak jakby uczeń zakładał śmietnik na głowe trenerowi. Patologia, owszem zdarza się, ale to patologia. Rekcja? Zero. Białasa nie ma - Giza dopiero teraz wyleciał. To jest absolutnie chore. W morde powinien dostać za pyskowanie. Płaci się mu wielkie pieniądze za granie, unikanie błędów i słuchanie trenera, a nie jakieś za przeproszeniem wąty.
Suplement: Giza odszedł, bo jak stwierdził Skorża, nie widział u niego motywacji. To jest kolejna choroba polskiej piłki. Facet zarabia 50 tysięcy złotych i nie ma motywacji do gry. W jego rozumieniu same zarobki nie są motywacją. Musi jeszcze go ktoś mobilizować - kibice, trener, prezes, premia.
To tak jakby pracownik kancelarii przyszedł do szefa i stwierdził: wie pan co? jutro mnie nie będzie. Nie mam motywacji. Rozliczamy się oczywiście jak zwykle.
W dupach im się poprzewracało zupełnie pare lat temu i teraz są efekty. I dlatego jak bardzo fajny (w tym normalnym znaczeniu, a nie fajny dla piłkarzyków) by Maaskant nie był to zwyczajnie nie daje mu szans. To jest taki beton, tak niewyobrażalnie rozpuszczone towarzystwo, że nic nie pomoże..
Kolejny przykład. Rzeźniczak. Daje po meczu z Lechią wywiad, w którym stwierdza, że chyba nigdy nie grał w meczu, który Legia u siebie przegrała 0-3. Tymczasem grał w maju bodajże (raptem 5 miesięcy wcześniej!!!!) z Wami u nas, dostał żółtą kartkę i 0-3 w kuchnię. Nie pamięta. Bo ma to w dupie. Za trzy miesiące nie będzie pamiętał o wyniku meczu z Lechią. Kaska się zgadza, alko jest, dupy są, trener daje pożyć - a nie debil jak w Krk - czego chcieć więcej?
Ostatnio edytowane przez 0 22 : 05.10.2010 o godz. 00:15.
Habemus Dubletum
LEG14
White Star Awards w kategorii:
Innowierca roku 2009
Innowierca roku 2011

|