Żurawski - to fakt, myślami jest już pewnie na emeryturze, a jak nie myślami to raczej sprawnością. Ale trzeba też pamiętać, i oddać mu, że to on zainicjował akcję, po której Brożek, do spółki z Wilkiem, drugi raz pokonali Małkowskiego.
Jovanić -nie mogę przyłączyć się do sporej części, która krytykuje jego wczorajszy występ. Owszem miał odpał przy łapaniu dośrodkowania na 3 razy. Szczególnie przestraszyłem się, gdy ustawił się do łapania piłki...przodem do własnej bramki
Miał jednak też swoje dobre interwencje i chciałbym, żeby w tej bramce został. Według mnie sprawie pewniejsze wrażenie od Mariusza, nie służy mu jednak to balansowanie między ławką, a pierwszym składem. Mam nadzieję, że Maskant zostanie narazie przy nim i kolejny raz da mu zagrać z mniej wymagającym rywalem, jakim są Ząbki.
Wilk - sporo pracy jeszcze przed nim i wiele do poprawienia. Myślę jednak, ze będzie z niego trochę pożytku i trzeba chłopaka wspierać. Z każdym kolejnym meczem będzie lepiej. Brakuje ogrania i obycia w tak markowymi i medialnym klubie, jak Wisła gdzie komentuje się każde zagranie i zachowanie na boisku.
Rios, Boukhari - jeżeli w gwiazdach jest zapisane, że Maskant zrobi z Wisłą dobry wynik, to oni do spółki z Brożkiem będą jego głównymi wykonawcami. Mam dziwne przeświadczenie, że Rios pokazał nam do tej pory 60% swoich możliwości. Asysta przy bramce Brożka, to było coś co faktycznie można zobaczyć na meczach River ;-)
Stracone bramki:
1) Chłopaki chyba jeszcze myślami byli w szatni. Owszem Jovanić mógł się rzucić, tylko, że pewnie niewiele by to dało. Strzał silny i w miarę precyzyjny. Tylko wybitny bramkarz to może wyjąć. I to w formie jaką kiedyś prezentował Majdan czy Dolha. Trochę od tego czasu minęło i takich interwencji w Wiśle nie widziałem. Dlatego bardziej można mieć pretensje o ten faul bezpośrednio przed bramką, a nie samo zachowanie przy strzale.
2) Druga bramka to... ['] dla naszej defensywy.... 3 gości przy Niedzielanie i wszyscy zachowali się jak widzowie na trybunach zamiast interwencji uważnie śledzili wzrokiem, jak to sobie "Wtorek" rozegra. Nie dziwie się zatem reakcji Maskanta po drugiej bramce. Kopnął nogą w ławkę rezerwowych tak mocno, ze buda się mało nie rozpadła, a chłopaki razem z ławką nie przewrócili się do góry nogami
Znalazł to ktoś nagranie w sieci? Jeżeli tak to poproszę o linka
Mój wniosek: było widać pewne przebłyski. Szczególnie w pierwszej połowie. Są przesłanki, by wierzyć, ze na koniec sezonu zakwalifikujemy się do... pucharów.
Na mistrza to może być za mało, bo pewnie jeszcze jakieś wpadki nam się zdarzą.... ale po tym, jak Kasperczak rozpieprzył zespół na atomy, sporo jest do poskładania. Oby wszechmogącym w klubie starczyło cierpliwości.