Markus napisał(a):

Trzeba się przygotować na to, że jeszcze wiele razy w obecnym sezonie nasza obrona zaprzepaści możliwość zdobycia punktów. Poziom naszej gry defensywnej jest beznadziejny, bramkarzy jak widzimy również (każdy ma poważne wady), lepszych jakościowo zmienników nie ma. Sobolewski w obecnej formie nie nadaje się do gry i pewnie gdyby nie był kapitanem, Maaskaant dawno odesłałby go na trybuny.
W drugiej linii nadzieje na poprawę tkwią głównie w osobach Burkhariego i Garguły. Niestety, ten ostatni to kolejny wieczny rekonwalescent. Rezerwy ma jeszcze Kirm - oby u Maaskaanta w końcu je wydobył.
W ataku Rios może przerastać o lata świetlne całą naszą mizerną ligę, dobrze, że jest progres u Brożka. Ale to wszystko za mało. Małecki nadal jest nieodpowiedzialny i taktycznie nieokrzesany, Boguski niechlujny i o marnej technice użytkowej. Żurawski bliżej emerytury, niż dobrej gry.
|
A jakiś pozytyw jest?
Co do meczu to - pomimo porażki - zespół zaczyna wyglądać lepiej. Przede wszystkim widać w tym jakąś myśl. Po 4 latach zaczęliśmy wreszcie strzelać z dystansu co zwiastuje poważne zmiany w stylu gry.
Zagraliśmy niezły mecz z najlepszą aktualnie drużyną ligi na jej terenie. Można było to spokojnie wygrać albo chociaż zremisować. Tutaj kłaniają się błędy w obronie, które niestety będą się mnożyć. Na to Maaskant nie poradzi, bo zmuszony jest np. do stawiania Paljcia na obronie, po jego dwóch niezłych występach w ofensywie. Przykre i dziwi że trener zgodził się na taki układ i tak małą liczbę obrońców.
Co do posta Markusa - na jakiej podstawie widzisz jakieś nadzieje w Gargule, który ostatni dobry mecz zagrał 2 lata temu i Burkharim, który od paru lat spada piłkarsko a rośnie wagowo?