Temat: Ekstraklasa
Wyświetl pojedynczy post
rw88
Senior Member
 
Od: 01.2010

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#1360
Stary 15.08.2010, 09:08
Marszałek napisał(a):Wyświetl post
za dużo niewiadomych,choćby to czy Bakero nie pokłóci się z Wojciechowskim po raz n-ty oraz czy budowlaniec nie zechce czegoś oryginalnego wymyślić.
Nie sądzę. Myślę, że wszyscy trochę za bardzo przeceniają nieprzewidywalność Wojciechowskiego. Prawda jest taka, że on nie jest jakimś klaunem, wręcz przeciwnie, wszystkie te jego zwolnienia trenerów, zapowiedzi, że jak Polonia spadnie z ligi to odchodzi itd. wynikały z jego czysto biznesowego podejścia do piłki. Inaczej mówiąc, traktował sport tak samo jak biznes (nie w zamyśle, że chciał na piłce zarobić). I tak jeśli w biznesie wykładasz grubą kasę na pensje dla pracowników, a Ci sprawę partolą i nie wykonują prostego wydawałoby się zadania raz, drugi, to natychmiastowo ich zwalniasz, począwszy od kierownika, który za pracę zespołu ludzi odpowiadał. Gość po prostu nie rozumiał, że sport rządzi się innymi prawami i tu więcej czynników musi zagrać, żeby był sukces, łącznie z sędziowaniem czy szczęściem.

Jeszcze jedna rzecz - w naszej piłce jest tak, że jak pojawia się gość z kasą to od razu próbuje mu się do dupy przykleić wielu mędrców, którzy "dobrymi radami" próbują się wkupić w ciepłą posadkę w klubie. Wojciechowski też padł tego ofiarą. Miał kilku takich "mędrców" i każdy co innego mu podpowiadał, Slot nawet namawiał go, żeby reagował na to, kto gra w składzie a kto nie. Teraz to się zmieniło. Zatrudnienie takich ludzi jak Purzycki, Janas, czy nawet Bakero potwierdza, że Józek zaczyna łapać - różnica jest po prostu taka, że teraz ma doradców i ludzi zarządzających klubem, których SAM chciał sprowadzić i których namawiał, żeby do niego dołączyli, a nie takich, którzy się mu narzucili. Tu jest dobry wywiad, który obrazuje to, że Józek się nieco zmienił i zaczyna rozumieć, o co w tym wszystkim chodzi:

Cytat:
Skoro Legia jest zespołem przyszłościowym, a my już ukształtowanym, inny wynik niż zwycięstwo byłby wpadką - mówi "Przeglądowi Sportowemu" Józef Wojciechowski, właściciel Polonii Warszawa.


PRZEGLĄD SPORTOWY: Wiosną Polonia wygrała z Legią 1:0. Po letnich wzmocnieniach zakłada pan dziś inny wynik niż zwycięstwo?
Józef Wojciechowski:
Powinniśmy wygrać jakieś 2:0. Legia jest zespołem, który dopiero się zgrywa, potrzebują czasu. A my mamy właściwie tę samą drużynę, tylko wzmocnioną, więc zgranie nie jest już tak istotne. Skoro Legia jest zespołem przyszłościowym, a my już ukształtowanym, inny wynik niż zwycięstwo byłby wpadką.

PS: Wpadką, którą by pan wybaczył trenerowi?
Pewnie, że bym wybaczył. To przecież derby, w nich wszystko może się wydarzyć. W listopadzie byliśmy w totalnym rozpadzie, a zremisowaliśmy na Łazienkowskiej. Trudno tu cokolwiek przewidywać. Najbardziej boli, jak przegrywamy z jakąś Odrą czy Piastem.

PS: W meczu z Górnikiem zobaczył pan taką Polonię, jakiej oczekiwał?
Liczyłem na więcej. Pierwsze 30 minut było dobre, ale później zawodnicy Górnika za często dochodzili do pozycji strzeleckich. To mnie niepokoi. Zbyt łatwo dał się ogrywać Mynar. Nie sądzę, by Jose Bakero wystawił go na Legię, pewnie zagra Tosik. Drugim, który mnie trochę rozczarował, był Bruno. Miał zbyt wiele strat. I Trałka jeszcze nie pokazał tego, co potrafi.

PS: Co pan sądzi o zachowaniu Andreu, który schodząc z boiska w 59. minucie, usiadł na ławce obrażony?
Pewnie nie spodziewał się zmiany. Ale teraz wie, że jeśli będzie słabszy od reszty, to będzie musiał zejść. W Polonii nie ma świętych krów. Minus dla Andreu, punkt dla Bakero, bo pokazał, że nawet wobec swojego protegowanego nie ma sentymentów.

PS: Artur Sobiech zaczął już się spłacać?
Wypadł dobrze, strzelił gola, ale na razie nie wyrobiłem sobie o nim zdania. Jeszcze nie wiem, czy jest aż tak dobry, jak wskazuje na to jego cena.



PS: Nie uważa pan jednak, że milion euro za 20-latka, który ma za sobą dopiero jeden dobry sezon w lidze, to zbyt wiele?
Takie wartości dyktuje rynek. Towar sprzedaje się za tyle, ile ktoś jest w stanie zapłacić, a kupuje za tyle, za ile ktoś chce sprzedać. Pewnie, że mógłbym stwierdzić, że zaoferuję za Sobiecha 100 tys. euro. Ale po co, skoro za tyle Ruch by go nie oddał. A zarobki? Zrozummy wreszcie, że jeśli zespół z naszej ligi ma wygrywać z drużyną z Grecji, to musimy oferować porównywalne pieniądze do tych, jakie są w tamtych klubach. Jeżeli Smolarek miał przyjść do Polski, to musieliśmy zaproponować mu podobną pensję, jaką miał w Kavalii. Jeśli tam zarabiał 550 tys. euro rocznie, to nie mogliśmy dawać mu dużo mniej. A i tak zrezygnował ze 150 tysięcy, bo zależało mu, by pokazać się tu w Polsce, bo myśli o powrocie do reprezentacji. Bo tu przynajmniej miał pewność, że będzie grał. Choć okazuje się, że jak przyjdzie do nas jeszcze Nowak, to wcale tego miejsca nikt mu w składzie nie zagwarantuje. Ale tak ma być. Musi być ciasno, by tym ludziom chciało się pracować.



PS: Prezes Cracovii Janusz Filipak jednak twierdzi, że polscy piłkarze oferują zbyt niską jakość, by wykładać na nich takie pieniądze.
Nie zgadzam się z panem Filipiakiem. Mamy w Polsce niezłych piłkarzy, tylko trzeba do nich dotrzeć, sprawić, by im się chciało grać. Bo jeżeli zawodnik czuje już się pewny i nie ma konkurencji na swojej pozycji, to ciężko go zdopingować do ostrej walki. Ja zawsze byłem bardziej nastawiony na piłkarzy krajowych, bo po prostu więcej o nich wiemy. Za Sobiecha dałem tyle, ile dyktuje rynek. Przecież Lech i Legia oferowały podobne sumy.



PS: To czemu akurat wy wygraliście ten wyścig?
Bo my się nie targowaliśmy. Chcieli milion, dałem milion. Nie było rozmowy, że będziemy to spłacać przez rok czy dwa lata, dostali od razu całą sumę.



PS: Filipak twierdzi, że takie pieniądze w polskiej piłce to przesada, że nigdy nie zapłaciłby za Sobiecha miliona, a Smolarkowi i Nowakowi nie dał prawie 400 tysięcy euro.
Jeżeli chcemy polską piłkę traktować poważnie, musimy w niej obracać dużymi pieniędzmi. Wcale mnie nie dziwi, że nasze drużyny tak słabo grają w europejskich pucharach, jeśli Lech po zdobyciu mistrzostwa się osłabia. Ja po wygraniu tej ligi chciałbym powalczyć w Europie. Dlatego bym ten zespół wzmocnił, a oszczędności szukał dopiero wtedy, gdyby się nic nie udało zawojować w pucharach.



PS: W Lechu twierdzą, że Polonia psuje rynek.
Niech oni zajmą się swoim podwórkiem. To nasza sprawa, za ile kupujemy. Dziś pewnie daliby i ten milion euro za Sobiecha, po tych wynikach jakie zrobili.



PS: Po meczu z Górnikiem odzyskał pan zaufanie do trenera Bakero?
To nie jest tak, że ja mu nie ufam w sprawach piłki. Chodziło jego zachowanie jako człowieka. W maju miał gorszy dzień, nie opanował emocji, ale może dzięki tamtemu wydarzeniu mam teraz trochę więcej komfortu. Bo jeśli znów zdarzy się coś niespodziewanego, to mam rozwiązanie. W myśl zasady, że jeśli z firmy odejdzie jeden menedżer, nie może to zakłócić funkcjonowania przedsiębiorstwa. Jest trener Janas. Teraz obaj panowie rozmawiają tym samym, piłkarskim językiem. To fachowcy. Nie muszę już się tak mocno angażować w klub jak kiedyś.



PS: Docelowo trenerem będzie Janas?
Nie wykluczam tego. Ale teraz trenerem jest Bakero i ma zdobyć mistrzostwo Polski.



PS: Wyznaczył pan premie za zwycięstwo w lidze?
Premia za mistrzostwo wynosi 2,5 mln zł. Za wicemistrzostwo - zero. Drugi przegrywa, a za porażki nie płacę.



PS: Pan jasno deklaruje, że celem jest mistrzostwo. Piłkarze unikają deklaracji.
I dobrze, bo oni są od grania, a ja od wyznaczania celów. Mamy w tym roku wszystkie narzędzia, by po nie sięgnąć. W grudniu jeszcze wzmocnimy atak, dojdzie do nas Nowak, mamy wrócić do rozmów w sprawie pozyskania z Ruchu Macieja Sadloka. Wygląda to naprawdę dobrze. A jeśli się nie uda, to po prostu spróbujemy za rok.



PS: Polonia dorówna kiedyś popularnością Legii?
Jeśli zbudujemy naprawdę dobrą drużynę, będziemy z powodzeniem grać w europejskich pucharach, zrobi się moda na Polonię.



PS: W ilu procentach Smolarek został sprowadzony, by pomóc Polonii sportowo, a w ilu marketingowo?
Nie braliśmy pod uwagę marketingu. Przecież sumy, które dostaję ze sprzedaży biletów, są śmieszne. Jeżeli za 2 lata zespół będzie grał w Lidze Mistrzów, wtedy będą to znaczące kwoty. Polonią ludzie się zainteresują, jeśli będzie wygrywać. A czy strzelał będzie Ebi, czy ktoś inny, to bez znaczenia.



PS: Myślał pan, by zaangażować Smolarka w kampanię marketingowa firmy?
Były ku temu podchody, ale to świeża sprawa, nie mogę wiele o tym mówić.



PS: Był pan na meczu Legii z Arsenalem?
Wolałem odpocząć. Zresztą, to był bardziej piknik niż mecz.



PS: Nie zazdrości pan Legii nowego stadionu?
Nie byłem, nie widziałem.



PS: Jest szansa, że Polonia też będzie miała obiekt z prawdziwego zdarzenia, a nie 5-tysięczny stadion?
Ciężko jest mi się dogadać z władzami miasta. Jak tu rozmawiać o nowym stadionie, kiedy oni nie chcą nawet się zgodzić, bym wymienił murawę?! Chciałem zrobić to za własne pieniądze, a potem potrącać to sobie z czynszu. Spotykałem się w tej sprawie z ludźmi z samej góry, ale nic z tego nie wyniknęło. Stan murawy nadal jest fatalny A płacimy za wynajmowanie obiektu duże pieniądze, 60 tysięcy złotych miesięcznie plus opłaty za ogrzewanie i prąd. I to za to, by zagrać tam dwa mecze w miesiącu. To farsa.



PS: Jeśli wygracie ligę, to gdzie będziecie walczyć o Ligę Mistrzów?
Zapraszają nas na Stadion Narodowy. Rozważam takie rozwiązanie. Moglibyśmy grać tam te ważniejsze mecze, jak derby, spotkania z Wisłą, czy mecze w europejskich pucharach. A na spotkania, na które przychodzi po 2 tysiące kibiców, wystarczyłby stadion przy Konwiktorskiej.
...może i jest kontrowersyjny, ale w sumie w zdecydowanej większości ma rację (co ciekawsze, podkreśliłem).

Marszałek napisał(a):Wyświetl post
Długoterminowo sprawa wygląda tak,im lepiej zespół będzie grał tym bardziej Wojciechowski będzie chciał inwestować w zespół i może dojść do sytuacji,gdzie Polonia będzie naprawdę mocną drużyną.
Zgadzam się z tym całkowicie.
Ostatnio edytowane przez rw88 : 15.08.2010 o godz. 09:15.
Odpowiedz cytując