Wojtas napisał(a):

|
ja mam taka prwizorke w dupie
|
O właśnie, prowizorka. Jak to z nią było wg Murphy'ego? Że prowizorka zawsze wytrzymuje najdłużej? Jakoś tak.
Tego się właśnie boję, że taki stan rzeczy zostanie. Jutro i w sobotę będzie gadanie w mediach, jaka to Wisła ch*jowa, że przegrała z Azerami, bo Jagiellonia i Ruch przynajmniej odpadły z Grekami i Kasztanami, a Lech z mistrzem Czech (rymowanki mi się włączyły przed północą). Kasperczak padnie na brzuch, Cupiał przebaczy. Wisła wygra parę meczów w lidze i... cisza. Cieszyć się będziemy, radować, bo kroczyć będziemy do odbicia mistrzostwa z rąk poznańskich.
I nic się nie zmieni. Grajki będą kasować setki tysięcy złotych za rozklepywanie gorszych od nich partaczy. Kupimy kogoś byle jakiego ze wschodu albo południowego wschodu. I będzie szał pał w całym kraju, bo oto nadzieja na Ligę Mistrzów, realniejsza niż kiedykolwiek. Zostanie nam tylko wygrać 6 meczów i bingo.
Co się stanie tak naprawdę, nie wiem. Może będzie trzęsienie ziemi. Może Cupiał w końcu pieprznie tym w cholerę i stoczymy się w niebyt. Może kopaczom coś się w mózgach rozjaśni. A może będzie jak ostatnio? Kpina i żenada? Może.
Cholera wie. To nie to, że nic się nie stało. Stało się i to niemało, ale to nie pierwszy i mam naprawdę nadzieję, że ostatni raz. Bo do ku*wy nędzy! Ileż można? Przykro się oglądało kalectwo. Co nie znaczy, że nie obejrzę meczu z Arką. Bo jestem Wiślakiem. Porażka zawsze boli, zwłaszcza taka. No ale trudno. Żyje się dalej i kibicuje ile sił stanie
Do boju w niedzielę! Zatopić to gdyńskie dziadowo!