flamengista napisał(a):

Z Nikolą było to samo. Ślepe uwielbienie, skandowanie "Nikola-Nikola" po każdym udanym wślizgu. I to nawet wtedy, gdy wiadomo było że piłkarz na mecz z Polonią wyszedł na kacu.
Identycznie było też podczas meczu z Vitorią Guimaraes. Po wtopie w Portugalii 4-1 jedynie Mauro Cantoro próbował udawać, że mu zależy. Inni olali mecz przed pierwszym gwizdkiem. I co? I nic. Był zajebisty doping, a po meczu parę gwizdów. I tyle.
W Turcji po takim meczu żadna fura "gwiazdorów" by się nie ostała.
Problem polega na tym, że u nas kibic ma być bezgranicznie wierny. Każde grymaszenie i krytykowanie grozi w najlepszym wypadku wyzywaniem przez ortodoksów od "pikników", częściej jednak "chorągiewki", lub prostolinijniej "Judasze".
Ja uważam, że kibic to klient jak w każdej innej dziedzinie gospodarki. Płacimy za bilety, gadżety i abonament Canal+. Mamy więc prawo wymagać odpowiedniego poziomu oferowanej usługi.
Wiadomo, że sport wiąże się z pewną nieprzewidywalnością. Problem w tym, że w wykonaniu polskim jest strasznie przewidywalny. Praktycznie zawsze nasze kluby przegrywają w europejskich pucharach, w fatalnym stylu. Jest więc to produkt podrzędnej jakości, jak kiełbasa w promocji z Tesco czy podkoszulka z Diversa przy wyprzedaży letniej. Tam nie mam pretensji - kiełbasa nadaje się tylko na grilla, a koszulka za 19,99 nadaje się do dwukrotnego prania i wyrzucenia. Natomiast nie rozumiem, dlaczego za wczorajszą tragikomedię płacono 30 i 35 zł. Cena zupełnie nieadekwatna do jakości.
|
W zupełności się z Tobą zgadzam. Na wyjazd do Azerbejdżanu to kopacze powinni dorzucić się tym kibicom którzy mimo wszystko zdecydują się tam pojechać.
Jesteśmy mistrzami w zbieraniu po dupie od potęg typu Valerenga, Tbilisi i inne Levadie. Powoli zaczynam się przyzwyczajać... .