Areo napisał(a):

|
Jeśli Lech przegrywa z Azerami u siebie, a Ruch osiąga rozpaczliwy remis z maltańskimi amatorami to jest to kompromitacja i awans tego nie zmienia. Wbrew czarnej propagandzie polska liga nie jest aż tak słaba by takie wyniki łatwo usprawiedliwiać. A Levadia będzie się ciągnęła do momentu gdy Wisła zajdzie dalej w pucharach niż reszta polskich drużyn. Wtedy "estońska" napinka dzieciarni straci jakikolwiek kontakt z rzeczywistością. To już od naszej drużyny zależy jak szybko to nastąpi.
|
Jeżeli Ruch (co wydaje się praktycznie niemożliwe daję 10/90) przejdzie Austrię oraz Lech (któremu daje 50/50) przejdzie Spartę nikt po miesiącu nie będzie pamiętał o wymęczonych meczach z Maltą i Azerami. Zrozum nie liczy się styl, liczy się EFEKT. Czy ktoś np. za dwa lata będzie wypominał Interowi, że zagrał z Barceloną w 1/2 LM anty futbol? NIE, ale wszyscy będą pamiętali, że to Inter zdobył ten najcenniejszy klubowy puchar. Ja rozumiem, że ta estońska zmora wisi nad Wisłą i najfajniej było by przyczepić jakiemuś innemu polskiemu klubowi łatkę wielkiej kompromitacji, ale niestety w obecnym sezonie to nie możliwe. Tak jak piszesz, tylko dobra gra Wisły w pucharach może w jakiś sposób zabliźnić ranę po estońskiej wtopie.
PS. Nie rozumiem trochę Twojego zdania "...gdy Wisła zajdzie dalej w pucharach niż reszta polskich drużyn." Domyślam się, że chodzi Tobie o obecny sezon a nie historyczne wyskoki polskich klubów (vide Widzew, Legia w latach 90 itp.)