1q2 napisał(a):

(...)zamiast wyśmiewać Amikę, to radzę się zastanowić jak my się zaprezentujemy bo to dopiero może być śmiech na sali.
(...)
A przepraszam, na czym ten nieprawdopodobny fart miał polegać?Chyba oglądaliśmy inne mecze bo tak z gry to Inter miał farta że dotrwał do tych karnych a Amika piłkarsko była lepsza od nich tam w Baku jak i w Poznaniu
Z Brugge przegrali w karnych, tu wygrali - taka jest piłka więc z chęcią dowiem o jaki fart Ci chodzi.
Oczywiście grali słabo ale nie zmienia to faktu że zasłużenie wygrali.
(...)
|
Raczej nie ma czegoś takiego, jak "zasłużona wygrana" w karnych. Karne to prawie zawsze loteria i kto w nich wygrywa, ma fuksa. Chyba, że strzela 5/5, a przeciwnik się myli. Wtedy zwyciężają lepsi. Tu jednak o awansie Amiki zadecydowała postawa rezerwowego bramkarza, który wybronił 3 jedenastki i sam strzelił, mimo że nigdy wcześniej tego nie robił.
Generalnie awans Amiki spełnia w 100% podręcznikową definicję farta

Nie po raz pierwszy z resztą. Pamiętne wspaniałe boje w PUEFA były możliwe dzięki temu, że np. taki Feynoord był w megakryzysie. My natrafiliśmy na ten zespół rok wcześniej i była to zupełnie inna, lepsza drużyna.
Podsumowując: do tej pory w europejskich pucharach Amika miała szczęście głównie w losowaniu słabszych przeciwników, a teraz do tego należy dodać wygraną w karnych, do których doprowadzili na własne życzenie.
Co do naszych występów: jestem realistą i każdy wygrany mecz poza tym z Litwinami uznaję za miłą niespodziankę. Jesteśmy zajebiście słabi, więc się nie podpalam bo nie ma czym.
Generalnie o kryzysie polskiej piłki mówi się od czasów strzelenia słynnej bramki przez Furtoka z San Marino. A więc od 1993 roku. Od tego czasu ciągle testujemy granicę kryzysu. Dochodzę do wniosku, że dziura w którą spadamy przypomina przepaść w Morii, do której spadł Gandalf z Balrogiem. Jest więc światełko w tunelu, bo podobnie jak Gandalf polska piłka kiedyś powróci odrodzona na europejskie salony. Problem w tym, że na powrót Gandalfa trzeba było trochę poczekać, tutaj będzie podobnie. Same stadiony to za mało, jak piłkarzy nie ma.