Wyświetl pojedynczy post
Vinci
Socios Wisła Kraków
 
 
Od: 03.2005
Skąd: Kraków

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#8512
Stary 25.06.2010, 08:16
Cytat:
Chłopcze co Ty za przeproszeniem pier...isz Kukliński był w LWP i za złamanie przysięgi czy to w sposób w jaki to uczynił, czy też poprzez współpracę z "bandą zdrajców finansowanych przez CIA" (jak wówczas była określana "Solidarność" przez rzecznika rządu Urbana), nie groziła Mu "interna" a kara śmierci. Jego nie wsadzono by do paczki tylko dla przykładu dostałby kulkę w łeb. Więc przestań chrzanić dyrdymały. Wdzięczność Mu jesteśmy winni za to, że dzięki przekazaniu przez Niego planów Układu Warszawskiego Amerykanom nie doszło do III wojny światowej. Dzięki temu bobasku być może jesteś w ogóle na świecie.
On dla ratowania Ojczyzny zaryzykował życie swoje i swojej Rodziny, zresztą Synów Mu KGB w ramach rewanżu zabiło, więc racz się łaskawie od Niego odp...ć.

Dyskusja na temat oceny Zacharskiego czy Kuklińskiego przypomina nieco akademickie spory. Oczywiście, obie postacie miały niebagatelny wpływ na rozwój wypadków w okresie zimnej wojny (Zacharski odegrał także kluczową role w sprawie ujawnienia afery "Olina"), jednak jestem zdania, że przekomarzanie się, który jest ten dobry, a który zły mija się z celem.
Mija się z celem z jednego, kluczowego powodu. Co opinia publiczna tak naprawdę może powiedzieć o pracy agenta wywiadu wojskowego,, czy cywilnego (jakim był Zacharski)? Wiemy tyle, ile przekażą nam media lub ile wyciekło do prasy. Reszta dawno utajniona w archiwach o najwyższym stopniu tajności...

Chyba każdy z Was może sam określić, na ile wiarygodne są wizerunki i historie, które kreują środki masowego przekazu. Przykładów można podawać wiele i daleko nie trzeba ich szukać. Czy tak do końca, takie materiały, jak Solidarni 2010, Szpieg (emitowany dwa lata temu na TVN) czy "Pułkownik Kukliński" na TVP w pełni opierają się na informacjach prawdziwych i archiwalnych?

Bardziej są to interpretacje autora programu, wsparte relacjami najbliższych postaci czy bohatera głównego (w przypadku serii odcinków "Szpieg"), który sam decyduje ile chce powiedzieć.

Chciałbym delikatnie przestrzec przed gloryfikowaniem jednego, a skreślaniem drugiego w porównaniach Zacharski vs Kukliński.
Każdy z nich działał w tym samym czasie, ale na innym terenie i miał inne priorytety. Niewielu ich oceniających (nie twierdzę, że to Wy), ma nawet świadomość, że byli oficerami różnych służb. Kukliński to Wywiad Wojskowy, Zacharski natomiast cywilny.
Obaj mają wielu wrogów. Kukliński po transferze na Zachód, Zacharski głównie po aferze z Oleksym i Ałganowem. Ironią jest fakt, że zarówno jeden, jak i drugi musieli na starość z Polski wyjechać i nie ma/ nie było tu dla nich miejsca.

Tym, którzy tak bardzo obstają za Kuklińskim proponuję zapoznać się z opiniami generałów (obecnych i byłych), którzy je pojawiają się przed kamerami, czy publikują książki, a mieli okazję obu Panów poznać.

Pamiętacie zapewne aferę z udziałem gen. Waldemara Skrzypczaka, po śmierci kapitana Ambroziaka w Afganistanie? Po wstąpieniu do cywila wydał swoją biografię, w której zamieścił swój punkt widzenia na temat tego co działo się w Wojsku Polskim od lat 60 do teraz...

Pojawia się tam również wątek dotyczący Kuklińskiego...i nie jest on zbyt pozytywny. Ba, powiela poniekąd spostrzeżenia samego Zacharskiego... zwłaszcza jeżeli chodzi o postawę Kuklińskiego względem dóbr materialnych, życia ponad stan i chęci zaimponowania pozostałym kolegom w mundurach... myślę, że gdyby poszukać głębiej, to parę istotnych szczegółów, niezbyt pochlebnie rzutujących na jego temat można się jeszcze doszukać w relacjach innych osób.

W przypadku Zacharskiego, pisząc, że działał na rzecz Rosjan, to samo można o całym Wojsku Polskim napisać. Przecież to nasza armia była członkiem Układu Warszawskiego i szykowana była do szturmu na Danię w przypadku wybuchu III wojny. Szykowana do tego stopnia, że ćwiczenia trwały przez dekady, a szczegółowe mapy odwzorowywały każdy słaby punkt najbliższych nam zachodnich sąsiadów.
Biorąc to pod uwagę, jak i nasze czołgi w Czechosłowacji pozostaje stwierdzić, że byliśmy w niezwykle chujowym położeniu i dobrze, że już to za nami.

Podobnie było w przypadku Zacharskiego, Kuklińskiego i innych (równie ważnych, a anonimowych) tego typu agentów. Niewiele wiemy o ich pracy, bo dla dobra kraju, jak i obecnych oficerów, wiele istotnych szczegółów nigdy ujawniona nie zostanie. A szkoda, bo wielu z nich mogła być wybielić lub wynagrodzić za poświęcenie Polsce, a innych pogrążyć ( tak, jak pewne fakty ciągną się za najważniejszymi członkami WSI do dzisiaj).
"Kradzione szczęścia nie daje..."