pan_premier napisał(a):

Zastanawiająca mozę być cisza w kabinie kiedy po komendzie odchodzimy samolot spada w dół, jedyne co mi przychodzi do głowy to to, że piloci nie stracili zimnej krwi, tylko starali sie go wyprowadzić.
nie wyobrażam sobie aby Grzywna ze spokojem przyjął do wiadomosci, ze Protasiuk wbrew niemu próbuje lądować
|
Z reszta powyzej co napisales sie zgadzam , chcialem sie tylko odniesc do tego . Byc moze jak samolot opadał co 10 metrów, piloci liczyli ,że na wysokości 20 metrów na ich oczach wyłoni sie pas startowy (niestety wyłoniły się drzewa),wiec moze stad ta cierpliwość ,cisza i czekanie w kabinie samolotu. Pozatym jeden wojskowy mówił ,że własnie moment ladowania jest taki , ze w kabinie panuje całkowita cisza ,bo to wymaga skupienia .