s1mone napisał(a):

|
No tak, tyle, że Łobodziński przechodził do nas jako gwiazda ligi, a nikt przecież nie jest wyrocznią u nas. Niewypały transferowe zdarzają się wszędzie, słyszałeś (zachowując odpowiednie proporcje) o Kace?
|
Wrócę jeszcze na chwilę do tego, bo ta sprawa pokazuje jak bardzo ludzie pracujący w Wiśle nie potrafili właściwie ocenić zawodników. Wiedza, co potrafi i jakie ma znaczenie dla zespołu Kosowski, a co Łobodziński nigdy nie wymagała bycia wyrocznią, ani zabaw w Nostradamusa.
Zamiana Kosowskiego na Łobodzińskiego to nie szukanie złota w rzece Misisipi - może się uda, może sprawdzi,a nuż wypali - tylko kwestia rzetelnej oceny wartości piłkarzy, z których jeden na dodatek codziennie trenował w klubie, a drugi, stokroć gorszy w każdym momencie swojej kariery, miał problemy z załapaniem się do podstawowego składu Zagłębia. Niepojęte, że u mas wolano wyłożyć znacznie większe pieniądze na tego słabszego i droższego, choć było tysiące powodów i mnóstwo głosów pokazujących, jak chorym jest to absurdem. Ludzie, którzy podpisali się pod tym największym błędem transferowym Wisły w ostatnich latach, pod tym idiotyzmem, który tak mocno odbił się na jakości gry Wisły, powinni choć teraz umieć uderzyć się w piersi i wyciągnąć z niego wnioski.
Do dziś Kosowski jest traktowany przez naszych działaczy jako piłkarz w sposób na jaki absolutnie nie zasługuje.