Skoro podajesz nam dzisiejsze wypowiedzi Klicha, to podaj w całości.
http://www.dziennik.pl/wydarzenia/ar...en_Blasik.html
"Przypomniał, że w lotnictwie państwowym nie obowiązują przepisy takie, jak w cywilnym. Nie ma więc bezwzględnego zakazu wchodzenia osób postronnych do kabiny pilotów, która nie musi być - jak w samolotach pasażerskich - zamknięta." - to w kwestii tego, że niby miały być złamane wszystkie procedury
i jeszcze
"Szef Komisji Badania Wypadków Lotniczych po raz kolejny nie wykluczył, że załoga prezydenckiej maszyny mogła odczuwać presję.
Podkreślił jednak, że czarne skrzynki nie zarejestrowały jednoznacznego komunikatu: "lądujemy"."
I ostatnie zdanie jest jedyną mającą istotne znacznie dla stwierdzenia czy ktoś kazał lądować, czy nie. Cała reszta to jest to, o czym pisałem wcześniej - wywołania przekonania, że Prezydent kazał lądować.
Kamyk napisał(a):

|
A wszyscy wiemy, że był to Lech Kaczyński.
|
Pomijając fakt, że mógł to być np. ktoś z kancelarii Prezydenta, to moje pytanie brzmi - a jeśli nawet był to LK, to co z tego? Jest napisane dosyć wyraźnie, że ta osoba chciała się dowiedzieć, czy będzie jakieś opóźnienie, a nie po to by kazać pilotom lądować.