Zanim zacznie się (jak co roku) szerzenie szczytnej idei kibicowania w pucharach polskim drużynom, a w szczególności tym, których delikatnie mówiąc na codzień się nie szanuje..
..proponuję prześledzić sytuację np. w Szkocji.
Mamy tam dwie mocne ekipy i resztę ligi, którą można sobie o kant dupy obić.
Co takim Aberdeenom, Kilmarnockom i innym daje dobra gra czołowej dwójki w pucharach?
Całe gówno.
I tak. Mamy dwie możliwości.
Jeżeli Wisła zbuduje przyzwoity zespół, który rozegra 3 dobre sezony w Europie, będziemy mieli powiedzmy te 20-30 pkt.
Nie będziemy musieli się oglądać na innych, bo na swoje sami zapracowaliśmy.
Patrząc w drugą stronę, czyli sytuacja, w której Wisła stacza się coraz niżej, a taka np. Amika gra przyzwoicie w pucharach i ugrywa w 3 sezony te 20-30 pkt. Co z tego mamy?
Całe gówno.
Bo oni w tej wirtualnej przyszłości grają dobrze, zdobywają punkty, a my gramy słabo i nawet mając dodane te 30% od ogólnej zdobyczy polskich zespołów w pucharach nic nam nie daje.
Bo to nie punkty rankingowe grają tylko piłkarze.
Reasumując.
Kibicowanie drużynom, którym na codzień w lidze życzy się źle to nic innego jak zwykłe kurestwo

Ja naprawdę nie potrafię pojąć całego tego zajarania rankingami, tego jak nisko z roku na rok Polska spada. Gówno mnie to obchodzi.
Dobra drużyna na swoje zapracuje. Słaba nawet będąc rozstawiona w którejś tam rundzie, dzięki tym punktom zdobytym przez innych i tak będzie srała w majty przed wicemistrzem Andory, a na mecz z 3 drużyną z Kazachstanu ze strachu nie wyjdzie.
Jaki ma sens kibicowanie np. Amice w pucharach? Chyba tylko taki, żeby razem z Poznaniakami dzielić radość z ewentualnej dobrej gry polskiej drużyny w Europie.
Dla mnie to jest totalnie niepoważne podejście do sprawy. Potrafię zrozumieć kibiców okazjonalnych, którzy sportem interesują się tylko, gdy gra reprezentacja albo klub.
Dla takich nie ma znaczenia czy to Wisła, Legia, czy Amika. Wyobrażacie sobie kibiców Cracovii i Amiki, siedzących w pubie i cieszących się po awansie Wisły do kolejnej rundy jakiegoś z pucharów?
I taki apel na koniec, bo mnie poniosło
Drogi Kibicu Wisły Kraków. Dla "dobra polskiej piłki" kibicując wrogom, ****isz się.
