Sędzia napisał(a):

Moim zdaniem w Polsce nie ma zdecydowanego przepływu sympatii wyborców, choć takie zjawisko na pewno występuje w jakimś zakresie. Katastrofa raczej nie doprowadziła do tego, że nagle część wyborców PO czy SLD nawróciła się na kaczyzm.
W Polsce mamy takie zjawisko wyborcze, polegające na tym, że wygrywa ta partia, której elektorat nie został skutecznie zniechęcony (przez przeciwnika, albo przez samą tą partię).
Jak wygrywał AWS to nie dlatego, że nagle wszyscy przerzucili sympatię z SLD na AWS, tylko dlatego, że sympatycy SLD zostali w domach, a wyborcy AWS się zmobilizowali.
Potem AWS rządził, jak rządził, więc wyborcy AWS się zniechęcili i zostali w domach, zaś wyborcy SLD byli bardzo zmobilizowani.
Aferą Rywina SLD zniechęcił swoich wyborców, zaś dawny elektorat AWS poparł PiS i PO.
|
Poniekąd masz rację Sędzio. Pytanie tylko, czy tu chodzi o zniechęcenie czy też o wytracenie impetu przez Nadredaktora?Pamiętam co się działo przed laty i jakie były nastroje i wydaje mi się, że to nie jest tak, że w 1997r. wygrał AWS bo SLD siedziało w domu.
W 1997r. wygrał AWS ponieważ:
1) wiosną 1997r. Jan Paweł II przybył z pielgrzymką i ludziom udzieliła się atmosfera 1979r.i powiew wolności 1989r. - sprytnie podchwycona przez partie wchodzące do AWSu. Przyrzeczenie reform - jedność prawicy.
2) SLD pojechało w 1993r. na propagandzie - nowych złodziei z prawicy do tego odzyskane media i ośmieszenie Wałęsy. W 1997r. AWS zrobiło sprawdzam - no i wyszła niewesoła atmosfera - SLD bowiem nie poczynił przez 4 lata żadnych reform które winny być poczynione maksymalnie do 1993r.
Rok 2001 - to tak naprawdę zapowiedź 2007. Atmosfera była bardzo podobna - no i artkuły w Wyborczej też nie odchodziły retoryką od dzisiejszych - z oskarżeniem Buzka o zamrznięciu przez niego 100 bezdomnych włącznie. Z moich znajomych głosujących w 2001 na SLD (większość) - zagłosowała w 2007 na PO,
Z perspektywy czasu tak naprawdę w Polsce mamy czasy nomenklatury i czas wolty.
Czas nomenklatury to pełna gotowość bojowa Czerskiej et consortes . Natomiast woltę mamy wtedy, gdy demokracja zaczyna się Nadredaktorowi wymykać spod kontroli. Wolta zawsze poprzedzona jest spektakularnym wydarzeniem na które Nadredaktor nie ma wpływu.
I tak w 1997r. była to pielgrzymka papieża. Natomiast w 2005r. była to afera rywina, która to poniekąd obnażyła mechanizm władzy Nadredaktora. Temu jednka udało sie wyjść z opresji - i tak wszystko wróciło do normy - znaczy sie cyklu koniunkturalnego. No bo wydarzenie 10 IV to zapowiedź wolty a Nadredaktor pomny doświadczeń już alarmuje aby poczynić w cyklu wyłom.
Gdyby nie było 10IV - wszystko byłoby pozamiatane podejrzewam, że gdzieś do roku 2012/2013 - bo wtedy wedle wszelkich obliczeń - ma zabraknąć prądu we wszystkich dużych miastach w Polsce - i to będzie okres kolejnej wolty ale takiej, która może zmieść już wszystko