|
Moim zdaniem w Polsce nie ma zdecydowanego przepływu sympatii wyborców, choć takie zjawisko na pewno występuje w jakimś zakresie. Katastrofa raczej nie doprowadziła do tego, że nagle część wyborców PO czy SLD nawróciła się na kaczyzm.
W Polsce mamy takie zjawisko wyborcze, polegające na tym, że wygrywa ta partia, której elektorat nie został skutecznie zniechęcony (przez przeciwnika, albo przez samą tą partię).
Jak wygrywał AWS to nie dlatego, że nagle wszyscy przerzucili sympatię z SLD na AWS, tylko dlatego, że sympatycy SLD zostali w domach, a wyborcy AWS się zmobilizowali.
Potem AWS rządził, jak rządził, więc wyborcy AWS się zniechęcili i zostali w domach, zaś wyborcy SLD byli bardzo zmobilizowani.
Aferą Rywina SLD zniechęcił swoich wyborców, zaś dawny elektorat AWS poparł PiS i PO.
I dopiero w 2007 nastąpiło dosyć poważne tąpnięcie na scenie politycznej, gdzie SLD nie odzyskało poparcia, gdyż nie było główną partią opozycyjną. Elektorat partii rządzącej, który swoją drogą znacznie się powiększył po 2 latach rządów, pozostał przy PiSie, zaś elektorat przeciwny tej partii poparł PO. Oba elektoraty były solidnie umotywowane, przy czym ten związany z PO znacznie bardziej.
Powyższe świadczy także o tym, że stosunkowo niska frekwencja w Polsce nie wynika z niechęci Polaków do demokracji czy do głosowania. Ona wynika z faktu, że partie polityczne zawsze w jakimś stopniu rozczarowują pewną część wyborców, którzy w braku odpowiedniej motywacji (np. w postaci wyboru mniejszego zła) po prostu bojkotują wybory, do czasu gdy ta druga partia nie okaże się gorsza niż "mniejsze zło".
Obecnie dobry wynik Jarosława Kaczyńskiego i PiSu w następnych wyborach nie będzie wynikał z tego, że wyborcy PO się nawrócili, lecz z tego, że elektorat PiS będzie bardzo zmotywowany do pójścia na wybory - co widać już po różnicy w ilości zebranych podpisów (jak jeszcze nie było wiadomo ile podpisów ma JK to niektórzy politycy PO uśmiechali się z wyższością gdy podawane były informacje o zebraniu np. przez Napieralskiego 380 tys podpisów).
A PO może dodatkowo zniechęcić swój elektorat jeśli będzie wypuszczać Kutza, Niesiołowskiego czy Bartoszewskiego z takimi tekstami jak wczoraj.
Dodam jeszcze, że z moich własnych badań środowiskowych wynika, że dla dużej części potencjalnego POwskiego elektoratu Komorowski nie jest kandydatem do poparcia. Jeśli PO nie zrobi z tego akcji "odsunąć Kaczora" to te osoby zapewne zostaną w domu. A taką akcję dzisiaj trudno zrobić.
Wreszcie, wybory mamy w zasadzie w wakacje. Dzisiaj nie ma atmosfery do powszechnej mobilizacji i brania zaświadczeń uprawniających do głosowania poza miejscem zamieszkania. To również jest czynnik mogący uderzyć w wynik Komorry.
Miała być demokracja, a tu każdy ma własne zdanie - Lech Wałęsa
|