To bardzo ważny mecz i Wisła jest w dość komfortowej sytuacji. Po pierwsze
gramy "u siebie" (tak, wiem, że to nie obiekt przy Reymonta - ale przyjmijmy, że stadion Hutnika to jednak bardziej wyjazd dla Lecha niż dla Wisły). Po drugie:
remis będzie zadowalający dla krakowian. 4 punkty przewagi na 5 kolejek przed końcem byłoby niemałą zaliczką. Lech musi zaatakować, odsłonić się - i koniec końców (przy porażce) może stracić realne szanse na dogonienie lidera w tabeli. Po trzecie
Wisła Kasperczaka wygrywa wszystko w lidze (12 punktów w 4 meczach). To nastraja optymistycznie.
Są jednak pewne bolączki: pierwsza to
konieczność gry bez Głowackiego, podstawowego stopera. Druga to
bardzo dobra forma Lecha, który jest w stanie wygrać w lidze z każdym. Powtórka fatalnego meczu z września 2008 (1:4) nie wchodzi raczej w rachubę, choć Kolejorza stać na zwycięstwo.
P.S. Cieszę się, że są jeszcze użytkownicy, którzy potrafią poprawnie w języku polskim skonstruować temat wątku, bez popełniania błędów

To rzadkość na tym forum. Brawo
AS82!