westersyl napisał(a):

Zawsze byłem za Skorża i zawsze będę.
Kiedyś Czesław Michniewicz powiedział bardzo mądre słowa: "Jesteśmy oceniani przez pryzmat tego czy ktoś trafi w słupek czy poprzeczkę"
Dokładnie to tyczy się teraz Skorży, jest oceniany przez pryzmat tego czy Diaz trafi na pustą czy nie.
Nie ma wątpliwości, że nie wszystko jest OK, ale składa się na to mnóstwo czynników, przede wszystkim nieszczęśliwy splot kontuzji.
Przypomnę to co wielokrotnie pisałem w przeciągu 2 lat Wisła Kraków straciła 5 klasowych zawodników stanowiących o sile tej drużyny. Dudka, Zieńczuk, Cantoro, Baszczyński, Jasiu Paulista, TO naprawdę bardzo dużo jak na tak krótki odstęp czasu.
Nie mam żadnych wątpliwość że chłopaki w dwóch pierwszych meczach robili co mogli.
|
Bzdury. Są oceniani przez pryzmat tego, ILE RAZY któryś z ich piłkarzy miał okazję, żeby trafił w słupek bądź poprzeczkę. Będziesz miał dużo szans, to coś w końcu wpadnie i nikt nie będzie płakał, że ktoś raz trafił w słupek. Przecież nikt nie każe im wygrywać 1-0. Skoro jedna akcja się nie udała- przeprowadź drugą zgodną z wypracowanym schematem. W Wiśle schematów gry nie ma (albo są tak zajebiście ukryte, że ja ich nie dostrzegam

), a co za tym idzie pomysłu na grę- długa piłka do przodu i może Brożek coś z nią zrobi jak widać w przypadku obniżki formy Brożka się nie sprawdza. Skorży szło dobrze, kiedy miał samograja z Kosowskim, Brożkiem i Niedzielanem- wszystkimi będącymi w wysokiej formie. Kiedy brakło formy i kilku piłkarzy obnażone zostały nieudolne działania naszego trenera. Powinien Bogu dziękować, że ma Marcelo, bo pewnie ustanowiłby nowy rekord w ilości meczów bez bramki ze stałego fragmentu gry. A jeśli ktoś porażki z Bełchatowem, śledziami, czy żydami usprawiedliwia osłabioną kadrą naszego zespołu, to ogarnia mnie pusty śmiech.
No i co do ostatniego zdania- fakt, robili co mogli- rozpaczliwie i chaotycznie, a zasranym psim obowiązkiem Skorży było zrobić tak, żeby ich wysiłki były poukładane, harmonijne i przede wszystkim- żeby angażowali się w nie piłkarze jako zespół, a nie "ja sobie, Ty sobie".
Ale cieszę się, że są jeszcze zwolennicy Skorży. Świadczy to o tym, że na tym forum zawsze będzie o czym gadać, bo niektórzy żyją w oderwaniu od rzeczywistości prezentując swoją najswojszą rację i mając za nic rzeczywistość.