mic napisał(a):

A co mowia te fakty i zycie ?
|
Zrobię coś, czego nikt się po mnie nie spodziewał - będę bronił naszej polityki transferowej. A wszystko to, ponieważ dotarłem do informacji stawiających ją w zupełnie innym świetle.
Zacznijmy od tego, że to nie J. był zasłoną dymną dla N. Ale może nie uprzedzajmy wypadków...
Otóż Jozin z Bazin - wróć, J. C. zgłosił się do S. z informacją, że wyskaucili (wyskautowali?) na Cyprze młodego bramkarza z kartą na ręku i nic, tylko brać. Nasz trener miał wątpliwości, więc zadzwonił do K. z prośbą o opinię, a ten odparł, że J. to młody zdolny bramkarz, który pewnego dnia może być nawet tak dobry, jak P. To wystarczyło.
Nauczony przykrymi doświadczeniami i wiedząc, że Amika i Legia też szukają bramkarza S. musiał działać szybko. Problem w tym, że negocjacje utknęły nagle w martwym punkcie, ponieważ J. chciał mieć zagwarantowany w kontrakcie bilet miesięczny na wszystkie linie, a Rada Nadzorcza zgadzała się tylko na te dojeżdżające do stadionu. Stąd właśnie szatański pomysł, żeby wysłać na negocjacje z N. naszego nowego DS (poza tym i tak trzeba było coś z nim zrobić, żeby się nie pętał przy robocie) i kazać mu wynegocjować takie warunki, żeby roczny kontrakt Bośniaka nie przekroczył pierwszego progu podatkowego (najwyżej mu się później jakąś zapomogę załatwi).
Ostatecznie negocjacje z "Juhu" zakończyły się sukcesem, ponieważ S. zadzwonił do B., żeby ten wyrobił naszemu nowemu bramkarzowi fałszywą legitymację studencką, a Rada Nadzorcza zgodziła się dorzucić do kontraktu bony do Tesco.
Wszelkie podobieństwa do rzeczywistych osób i zdarzeń są jak najzupełniej przypadkowe.
Reasumując - masz rację, nasza polityka transferowa jest świetna, nie mamy absolutnie żadnych powodów do narzekań.
A tak na marginesie, to za pół roku planujemy z kumplem wyjazd na testy z Wisłą - ja jako bramkarz, a kolega jako brazylijski wysoki napastnik z ligi stanowej (ma prawie dwa metry wzrostu, musi się jeszcze tylko trochę opalić). Profile na transfermarkcie i wikipedii już mamy, teraz klecimy DVD.
Nie liczymy, że się dostaniemy, bo ja za szybko dostaję zadyszki a kumpel ma koordynację ruchów Belli Lugossiego, ale kilka dni w Turcji lub na Cyprze, trzygwiazdkowy hotel i wyżywienie za zupełną darmochę... Jak ktoś jest chętny, to szukamy jeszcze australijskiego lewego obrońcy i bułgarskiego prawego pomocnika (ale w tym przypadku trzeba choć trochę znać język).