ciacho napisał(a):

|
Szkoda tylko, że w ten beton wpisuje się też Wisła, bo to DELEGACI głosują i to oni prezentują stanowisko klubu. A więc żeby coś zmienić w PZPNie zacząć trzeba od zmiany delegatów. Tylko np Wisla tych zmian widocznie nie chce i dobrze jej w tej polskiej szarej piłkarskiej rzeczywistości.
|
Dyskusja z Tobą jest stratą czasu - sprawdź sobie, jaki procent delegatów należy do klubów i jaką rzeczywiście mają oni siłę przebicia.
Po drugie - przestań powtarzać bzdury o "zmianie". Jaka zmiana?! Co mogą zrobić kluby wbrew "terenowi"?!
Zmarnowałem na Ciebie czas, bo widzę że i tak nie dotrze. Pocieszę Cie - wcześniej czy później będziesz miał swoją "zmianę", jak Grzesia zastąpi inny aparatczyk. Ale nie licz na jakąkolwiek poprawę.
P.S. Zmiana.
Zmiana.
Zmiana.
Zastąpmy jednego bałwana drugim i zobaczmy, co z tego wyniknie. A nuż mu się uda?
Ludzka głupota mnie po prostu oszałamia.
P.S.2 Lato świetnie nadaje się na kozła ofiarnego, ponieważ jego niekompetencja jest tak wielka, że nawet TVN-owi nie udałoby się jej przykryć. A są przecież ekspertami...
Tyle, że on nie zepsuł polskiej piłki. Ona była zepsuta już wówczas, gdy był jeszcze zawodnikiem, reprezentantem polski. Po upadku komunizmu choroba się tylko nasiliła, a PZPN stał się jedną z komunistycznych przechowalni. W chwili, kiedy Grzesiu był jeszcze trenerem Amici, a ligą trząsł Fryzjer jakoś nikomu to nie przeszkadzało. Może inaczej - tych, którym to przeszkadzało nie dopuszczano do głosu.
Teraz nagle okazało się, że nasza piłka jest chora, a lekarzem ma zostać Kazimierz Greń "et cosortes". Ludzie zorientowani w temacie śmieją się w kułak, ale "młodzi, wykształceni etc." wiedzą lepiej. Bo przeczytali jakąś przybudówkę "Wyborczej", obejrzeli TVN czy inny Polsat.
Lato nie jest problemem polskiej piłki. Jest co najwyżej symptomem, gorączką zwiastującą poważniejsze objawy.