skttrbrain napisał(a):

Ja to traktuję w kategoriach normalnych negocjacji biznesowych. Wiadomo, że Amika i Poznań są na siebie skazani - przecież miasto nie zostanie z pustym stadionem za 540 mln złotych - co by miało na nim robić? Więc targi będą trwały długo, bo gra toczy się o wysoką stawkę.
Co do przepisów, które wcześniej zacytowano - za zarządzanie całością stadionu jest stawka w wysokości 1% jego wartości, więc u was to powinno być na oko 5,4 mln zł. Oczywiście koszty będą większe, dla mnie nie ulega to najmniejszych wątpliwości więc i stawka pewnie będzie większa - stawiam, że ok. 6 mln.
Jasne, że można coś utargować - miasto będzie np. miało na stadionie swoje biura, więc opłata może trochę zmaleć. Ale nie za bardzo.
Musicie mieć świadomość, że w Poznaniu jak i w każdym mieście są mieszkańcy - a więc i wyborcy, którzy w ogóle piłką się nie interesują. Za to chcą wiedzieć, na co idą publiczne pieniądze. I z uwagi na takie osoby, których wbrew pozorom jest sporo prezydent Grobelny musi przynajmniej udawać, że twardo negocjuje.
Piszesz, że:
Cytat:
|
Stawka była ustalona w czasach, kiedy Lech ledwo trzymał się na powierzchni, z zastrzeżeniem że będzie nowy stadion to stawki wrócą normalne.
|
Dla mnie nie ulega wątpliwości, że stawkę utrzymano również po to, by przyciągnąć Amikę bo bez niej Kolejorz po prostu by zbankrutował. Gdy doszło do przejęcia, stawkę utrzymano w ramach gentelmens agreement.
Ale nowy stadion to zupełnie inna sprawa i o sentymentach czy grzecznościowych umowach nie może być mowy.
W ogóle sprawa stadionów we Wrocławiu, Poznaniu i Gdańsku jest ciekawa, bo właśnie zaczynają się problemy: co dalej? Widać, że unikniemy najgorszego - kompromitacji, tego że stadiony nie będą gotowe na czas. Chyba jednak będą, pytanie jednak co po imprezie?
45-tysięcznik w Poznaniu to obiekt moim zdaniem za duży, ale jest szansa że na siebie zarobi. Albo przynajmniej wyjdzie na zero. Skoro wcześniej na Amikę chodziło i 20 tys. osób, to jest szansa na średnią frekwencję w granicach 30-35 tys. Jeśli do tego dojdą europejskie puchary i gra z klasowymi klubami, to Amika powinna na tym stadionie zyskać. Nawet płacąc rocznie te 6 mln złotych.
Co innego stadiony we Wrocławiu i Gdańsku. We Wrocławiu ma kosztować 850 mln, w Gdańsku - 900. Ciekawe, jak oba kluby udźwigną opłaty w wysokości 8,5 mln oraz 9 mln. Jasne, ponad 40-tysięczne stadiony dają szanse na spore wpływy z biletów - ale na razie na mecze Lechii i Śląska przychodzi mniej niż 10 tys. widzów. Zwiększenie 4-krotne (choćby 3-krotne) liczby kibiców to zadanie karkołomne, wymagające znaczącego wzmocnienia drużyn i sukcesów sportowych.
Natomiast Stadion Narodowy to kompletny kosmos. Kolos za 2 mld złotych, który będzie używany 4-5 razy w roku na mecz reprezentacji, do tego 3-4 na koncerty. Ciekawe, jak się z tego utrzyma obiekt. Można było przynajmniej umożliwić, by był to obiekt wielofunkcyjny w tym lekkoatletyczny ale gdzie tam. Ta inwestycja to pieniądze publiczne wyrzucone w błoto. Było zbudować stadion Legii jako Narodowy, oszczędziło by się sporo pieniędzy.