Mario Nh napisał(a):

Ale o jakich efektach Ty piszesz? Jedna rozsuwana droga, jedno spadające drzewo i śnieg w Meksyku. To wszystko co zaoferowali nam autorzy tego nędznego filmu. Bóg Bogiem światłość światłości ale w tym filmie nic się nie dzieje. Może odbiorcom telewizji trwam się spodobał, mi nie...
Zdecydowanie nie warty obejrzenia.
|
No troche wiecej tych 'efektów' było z czego co widziałem i chyba one miały stanowic scenariusz,fabułe i wszystko w tym filmie. 2012 to typowa amerykańska superprodukcja w sumie..gdzie zawsze główny bohater ratuje sie z opresji w ostatniej chwili,gdzie na końcu przytula lub całuje główną bohaterke i gdzie wszystko co sie wydarzy można przewidziec już na początku filmu. Reasumując: Nic ciekawego.