możesz mi nie uwierzyć,nic na to nie poradzę,ale ilekroć wracam z meczu mam przygotowaną kolację,ładnie przykrytą,zeby sie kanapeczki nie zeschły a moja rola polega na zalaniu wodą kubeczka w którym jest już herbata,cukier i cytrynka.oczywiście muszę też to zjeśc żeby żony nie urazić.czasem w trakcie meczu dostaję sms-a "z czym chcesz kanapki?".tak jest naprawdę,a tylko dlatego mi sie to udało,bo zaraz po ślubie nie pozwoliłem sobie na "babskie rządy".
i nie mów o nienawiści.my was kochamy,tylko pozwólcie nam byc sobą,a nie próbójcie lepić z nas takich jakich sobie wymarzyłyście.to sie nie uda.
co do gazety...o tym nie pomyslałem,ale podrzuciłaś mi całkiem niegłupi pomysł.dzięki