Arkas napisał(a):

|
Gdzieś czytał bodajże, że okazało się że Tyson był na jakiś prochach czy cóś i pewnie Gołota wyczuł sprawę i popier*olił sprawę.
|
Walkę z Tysonem uznano za nieodbytą, ponieważ w organizmie Tysona stwierdzono potem jakieś nielegalne środki.
Gołota sygnalizował w narożniku, że Tyson jest jakoś dziwnie pobudzony.
Andrew na walkę z Adamkiem był fatalnie przygotowany. Otłuszczony i nieruchawy przy takiej sprężynie jak Adamek musiał polec prędzej czy później.
Spodziewałem się, że walka "ma trwać" dłużej ze względu na dzięgi z reklam, ale o ustawianiu mowy być nie może, chopoki prały się zdrowo.
Dupy dał trener Colona, który po walce powiedział, że przecież Gołota był świetnie przygotowany. Powinien tak rozpisać trening żeby Gołota schudł, popracował nad szybkością, tymczasem Andrew poruszał się w ringu jak pijany wujek na weselu.
Każdy jego cios był sygnalizowany i Adamek w porę robił unik. Gołota w zasadzie w ogóle nie klinczował, przecież przy tej różnicy mas gdyby się zwyczajnie uwalił na Górala, ten przy takich szarpaninach, odpychaniach traciłby wiele sił.
Adamek obrósł w piórka po tym zwycięstwie. Sporo zyskał, pokonanie Gołoty, boksera coś tam jeszcze znaczącego w tym światku nie przejdzie bez echa. Jednak nie wróżę mu wspaniałej kariery w tej wadze. Facet nie ma mocnego ciosu. Zauważcie ile razy trafiał czysto Gołotę. Każdy z liczących się bokserów wagi ciężkiej zdążyłby w pierwszej rundzie dwa razy zabić tak przygotowanego Gołotę.
Jeśli teraz Adamek miałby walczyć w ringu, z którymś z gigantów ze wschodu (Kliczko, Wałujew) to po prostu przy pierwszym strzale nakryłby się butami, z gęby miał spaghetti, a z nosa pędzel.