Zasmuciła i zdenerwowała mnie wypowiedź Skorży, bagatelizująca wszystko pt. "takie mecze się zdarzają".
Nie. Zdarzają i muszą się zdarzać remisy, porażki, ale nie "takie mecze", nie w ten sposób rozgrywane, remisowane i przegrywane. Mecze a'la Lewadia nie mają prawa się więcej zdarzać i to jest (a przynajmniej powinno) być poza dyskusją. Minimum profesjonalizmu wymaga nazwania ich patologią, a nie rozkładania rąk i mówienia trudno, to się zdarza, a więc może jeszcze w przyszłości nie raz wracać.
Wisła nie potrzebuje durnych tłumaczeń i pozoranctwa tylko jasnego przesłania: zero tolerancji dla lekceważenia rywali, gry "na stojąco", odpuszczania, tak nieprawdopodobnej niedokładności, jak w niedzielę.
Wolne operowanie piłką, wyczekiwanie, brak przyspieszenia, luźne traktowanie boiskowych obowiązków - to się nie bierze z niczego.
Wojtas napisał(a):
U nas jak zwykle-- pilka chodzona +gesty jak w stylu kogotow ktore zaraz zaczna walczyc+ nieskutecznosc=i mamy remis.
W tym zespole przydal by sie k***** taki zwykly napastnik co przyjaby pilke w polu karnym,obrocil sie i strzleil nie w bramkarza,nie w zawodnika druzyny przeciwnej,nie w trybuny,tylko w pusty rog bramki......ale czego ja tu wymagam...cudow chyba...............
|
I mieliśmy kiedyś na to receptę, rozwiązanie. Oddaliśmy je na Cypr z powodu kłotni o kilkadziesiąt tysięcy Euro. Nazywało się Kamil Kosowski.
Gdy widzę takie miecze jak wczorajszy, czy ten z Lewadią, na usta ciśnie się proste zdanie:
Tamten ruch, to najbardziej chora decyzja transferowa działaczy Wisły czasów Tele-Foniki.