flamengista napisał(a):

Co by nie mówić o Amice Poznań, to jednak wyciągnięcie z 0-2 na 3-2 z solidną Jagiellonią musi budzić szacunek. Szczególnie, że grali na wyjeździe.
Dawno nie było takiej sytuacji - my wyciągnęliśmy z Groclinem z 0-2 na 3-2, ale na Reymonta.
Ciekawe, jaki to przyniesie skutek. Ale obawiam się, że dla nas zły - taki mecz cementuje drużynę i daje niesamowitą pewność psychiczną przed następnymi spotkaniami.
Myślę, że pozycja Zielińskiego jest w tym momencie niezagrożona. Choć paradoksalnie zespół zagrał po "smudowemu" - ofensywnie, ale z ułańską fantazją i nonszalancją w tyłach.
O jedno mam do siebie pretensję - przed meczem wyczyściłem sobie konto na unibecie zakładami, a kurs na zwycięstwo Amiki był powyżej 2. A w zasadzie przed kolejką byłem pewien, że Kuchenkorz wywiezie 3 punkty z Białego.
A Legia? Cóż, tam stagnacja totalna nie ma kto strzelać bramek. Jest to dziwne, bo Iwański czy Giza potrafili strzelać po 7-8 goli w sezonie, do tego wrócił Chinyama, są Mięciel i Paluchowski, Szałach... Z taką siłą ofensywną jednak powinni strzelać aż miło, a tu dramat. W 6 meczach 6 goli - to wynik bardzo słaby, jak na kandydata do tytułu. Janek Urban musi zaordynować ostry trening strzelecki...
|
Pozycja Zielińskiego może rzeczywiście nie będzie zagrożona ale to co te trener robi to jakiś dramat.
1)Było mówione gramy 4-4-2, przed sezonem cały okres przygotowawczy do tego podchodzili, wczoraj jak się grubo zrobiło ustawia ich 4-5-1.
2)Wpuszcza młodą gwiazdę Golika... Utrzymał go na boisku do 34 minuty.... zmienia na Mikołajczaka.... którego zmienia w 88 na Zapotokę.

Jaki w tym sens? Czy np Rengifo nie wytrzyma by tych 50 minut?
3)Ten prezes zapewno go kocha wpuszcza wszystkich których mu sprowadzili, daje pograć, a Golik oprócz mega ostrego wejścia w LE w gościa z przeciwnej drużyny.
Niech on będzie jak najdłużej tym trenerem bo to dobre dla nas.