WiernyWislak napisał(a):

Z tymi juniorami to też nie do końca prawda. Sam pochodzę z Myślenic, i widzę, że wiele z chłopaków ma talent, by stać się wartościowymi graczami, tylko wystarczy ich dostrzec w dobrym momencie i odpowiednio rozwijać talent. I w tym momencie wchodzi "never ending story" o szkółkach piłkarskich w naszym kraju, ale to opowieść z innej beczki. Majewski, Korzym, Szałachowski, Grosicki i wiele wiele innych miało szansę stania się bardzo dobrymi piłkarzami i nici z tego.
|
Wymienionym przez ciebie piłkarzom nic by już szkułki nie pomogły. W ich przypadku chodiz o odpowiednie prowadzenie się, przejśccie z mentalności piłkarza juniora-amatora do profesjonalisty. Wielu tego kroku nie robi wcale i zostają w tyle. Brozio sam przyznaje że powaznie podchodzić do swojej pracy zaczoł jakieś 2 lata temu - dojżał i z wiecznego talentu stał sie dobrym piłkarzem. Wszystko to sprowadza się do polskiej mentalności w szczegulności rodziców. Piłkarzy ma się za pól debili, którzy nie chcieli się uczyć w szkole, tylko biegali po podwórku. Mamusie obiecującym młodzikom nawet tym trenującym w juniorskich zespołach, kładą w głowach że "piłka ci jeść nie da" i wypychają pociechy na studia z "zarządzania" i "informatyki", mimo że nigdy i tak na nic im się one nie przydadzą. Dziesiątki moich znajomych którzy byli obiecującymi piłkarzami-juniorami, przez takie podejście nigdy nie weszło na wyższy poziom z tego powodu. I tak jest z 95 % młodych piłkarzy. Obowiązuje mentalnośc: Jak nie grasz w 1 lidze to nie ma sensu żeby grać, iidą na te studia, albo do pracy i w wieku 19 lat kończy się kariera polskich Messich, Torresów, Gerardów itd. Ci co się przebiją i zostają tak zwanymi "profesjonalnymi piłkarzami" to tylko ułamek całości wcale niekoniecznie najlepszy. A i tak 70% ligowców, nigdy nie zrobi tego przeskoku który zrobił Brożek, by przestać myśleć zaściankowo...