|
Pomijając oceny kibiców, bo te zapewne będą skrajne w wielu przypadkach niezależnie od tłumaczeń, to argument przez Pana podany 'zostawiłem zespół poukładany na 1 miejscu, nic się nie stało' absolutnie do mnie nie trafia.
Jeśli z zespołu podłamanego po przegranej z PAO, (sam Pan przyznaje że tak było) wyjmuje się jedno z najważniejszych ogniw go tworzących to nie jest już zespół 'poukładany'.
Sam Pan daje zresztą na to argument wspominając o wątpliwościach G. Mielcarskiego - słusznych i uzasadnionych, bo przed zespołem była walka w PU i każda zmiana na tak kluczowej pozycji jak pańska miała spore szanse na zespół i jego grę wpłynąć negatywnie. Wydaje się, że inteligentny piłkarz jakim Pan jest doskonale zdawał sobie z tego sprawę.
Dodatkowo jeśli zespół po trudnej porażce, decydującej o jego losach w rozgrywkach międzynarodowych, które były jego celem opuszcza w trybie natychmiastowym kapitan wyraźnie 'mający dość' porażek - trudno raczej oczekiwać, że na taki zespół wpłynie to pozytywnie.
Z punktu widzenia Wisły więc argumenty że 'nic się nie stało' raczej są nietrafione - że się 'stanie' można było przewidzieć.
Co nie znaczy, że nie jest zrozumiałym odruch chęci odejścia - każdy ma prawo zmienić miejsce pracy jeśli pracodawca się na to zgadza.
|