1q2 napisał(a):

[...]wzajemne pretensje, nawet coś P.Brożek do Skorży pyskował...Cholera wie co by było gdyby nie ten super szybki gol , gdzie nawet po nim starozakonni mieli 2 na prawdę świetne sytuacje.Katharsis w szatni na pewno pomogło ,cieszy też szybka reakcja Maćka - bo jak pisałem przed meczem że Beto od 1 minuty to raczej będzie kula w płot, to jednak trener zaryzykował(co się chwali mimo wszystko) a co ważniejsze, gdy widać było że to nie wypali , nie czekał na cud , tylko od razu zareagował.
Myśmy mimo wszystko zasłużyli na wygraną, tak jak i na tak wysoką, gdzie to nie zmienia faktu że wynik był lepszy niż gra, ale tu to chyba możemy podziękować gościom których widmo wygranej bardziej sparaliżowało, niż widmo przegranej, naszych.
|
Dokładnie tak.
Co do Pietii, to naprawdę stoczył się w otchłań Szeolu w 1. połówce. Nerwa to chłop miał zawsze, ale nerwa z cykorem widziałem u niego po raz pierwszy. Akurat padło na mojego ulubieńca (nie, zebym był bezkrytyczny) w ekipie.
Na drugim biegunie był Soból, mój drugi ulubieniec (też nie jestem bezkrytyczny), szukał gry w najtrudniejszych momentach no i potrafił opanować nerwy w najważniejszym momencie.
Ogólnie to wielki dla niego szacunek za to, że nie stracił serducha do gry z upływem lat.
Chłop po trzydziestce ale dalej z niego przewariat i mam wielką nadzieję, że będzie dla nas tym, kim po powrocie z tułaczki stał się Kaziu Moskal za Lenczyka czy wczesnego Kasperczaka. Stać go na to jak nikogo innego, idealnie pasuje do tej roli.
I wreszcie coś mało ciekawego - od czasu meczu z Dinamo u siebie nie nauczyliśmy sie wychodzić z piłką z własnej połowy gdy 3 rywali (skrzydłowi + napastnik) cisną nas pressingiem. Gorzej, że nie mamy nawet pomysłu, jak to poprawić. Skorża musi wieeele jeszcze czasu poswięcić Diazowi, jeżeli ten ma stać się kiedykolwiek solidnym i kumatym defensywnym pomocnikiem. Niestety ale biega tylko do przodu, wszystko na 3 kontakty (minimum!), wszystko na lewą nogę.