Generalnie podpisuje się pod tym stwierdzeniem.
Zgadzam się też z opiniami większości że euro co do zasady chyba raczej tak (aczkolwiek z ciekawością poznał bym argumenty tych którzy twierdzą że w ogóle nie; temat sam w sobie nie jest wcale jednoznaczny) ale z całą pewnością nie podczas kryzysu (swoje PR-owskie plany wdrożenia Euro do 2012 może sobie Ryży wsadzić do..). I myślę że nawet po zakończeniu kryzysu można jeszcze trochę poczekać z wprowadzeniem.
I do kolegi jerry:
"Również nam ustabilizuje się sytuacja finansowa - wreszcie będzie wiadomo ile zarabiasz (w sile nabywczej pieniądza) i że Twoja pensja nie zmieni się w wczoraj na pojutrze ze względu na wachnięcie kursu złotego"
To wiadomo już obecnie bo zarabiamy w PLN i płacimy w PLN. Rozumując w zaprezentowany przez Ciebie sposób po wprowadzeniu Euro nadal nie będziemy wiedzieć ile zarabiamy bo np: kurs Euro zmieni się do USD i w USD zarobisz co innego.
"Kto z Was widział kryzys na własne oczy?"
Ja. Wystarczy pojechać choćby do Krosna. W ciągu trzech miesięcy 30% mieszkańców straciło pracę. Takich miejsc jest bardzo dużo.
"Jedynym przejawem jest zmiana kursu złotego i nie jestem pewien czy to przejaw kryzysu czy jedynie reakcja rynku na gadanie o kryzysie."
Spojrzyj na kursy giełdowe, notowania obligacji, stopy procentowe. To tak na początek
"Mówi się, że rynek nieruchomości stanął. Jednocześnie
znacznie wzrosły wydatki na zakupy drobniejsze. Wygląda, że ludzie pieniądze mają tylko boją się inwestować w duże przedsięwzięcia ale już mniejsze wydatki (choć sumarycznie o podobnych kwotach można mówić) nie stanowią problemu"
Skąd ta informacja?
"Zastanawiam się na ile cały kryzys jest analogiczny do "kryzysu bezpieczeństwa" wywołanego w USA audycją Orsona Wellsa o Marsjanach"
Poczekaj jeszcze pół roku a zobaczysz tych "marsjan" zerkając na własne konto bankowe (chyba że zajmujesz się ściąganiem należności)