Wasze forum nieodmiennie dostarcza mi powodów do śmiechu chłopaki. Zdecydowanie tak, Lech się zaciął, padł mit znakomitego skałtingu, a na dodatek cham Lewandowski dobrowolnie nie poprosił PZPN-u o karę. Ach, bym zapomniał, i to kolejne fuksowate zwycięstwo 1:0, bo przecież słupki i poprzeczki to żadne sytuacje, poza tym Frankowski nie zjadł na obiad swojej ulubionej kaszanki i dlatego piłkę tylko około pięciu razy na boisku dotknął, zamiast strzelać bramki jak Arce.
Tak trzymać Wiślacy.
