wojtek90059 napisał(a):

|
Ja Cię bardzo przepraszam, ale opierasz swoją wypowiedź na podstawie budżetu z 2007 roku, kiedy to nie dziwie się, że spółka przynosiła straty, skoro zajęliśmy 8 miejsce w lidze. Z czego miały płynąć te korzyści? Bo ani za sukcesy na krajowym podwórku nie dostaliśmy żadnej kasy (tj.miejsce w lidze, jakąś kase, ale marną ze sprzedaży praw telewizyjnych), ani żadnej choćby za występ w eliminacji LM. Dlatego polecam żyć teraźniejszością, wymienię Ci przychody: dwumecz z Barceloną (duże dochody ze sprzedaży biletów, praw tv i reklam), potem jeszcze TT, gdzie też z pewnością nie było gorzej. Poza tym podpisana umowa z Bet-at-Home, który też solidnie wzmocnił budżet. Teraz też liga pozyskała sponsora. A teraz "odchody": płace dla sztabu szkoleniowego i zawodników i niewiele więcej. W końcu co tu zaliczyć, jak nikogo sensownego nie pozyskaliśmy.
|
I sądzisz, ze same przychody z meczów przeciwko Barcelonie i TT uzupełnia znacznie budżet klubu? Sponsorzy pojawili się raptem parę dni temu, a my np od roku rzucamy pieniędzmi w Łobodzińskiego, który gra piach odkąd jest w Krakowie, teraz doszedł nam kolejny kosmiczny jak na Polskie warunki kontrakt Garguły, na to też pieniądze trzeba skądś wziąć. A no i przecież mamy w klubie pijawkę Dawidowskiego, Niedzielan niestety też korzyści żadnych nam nie przynosi. Do tego klub systematycznie stara sie wzmacniać- za piłkarzy nie płaci, ale za kontrakty już tak. Co prawda nie są ta pieniądze tak duże jakie otrzymuje Łobo, ale wciąż spore sumki jak znam życie i Wisłę.
I nawet jeśli te straty są mniejsze to wciąż są, świadczy o tym fakt RN nie wyda ani grosza jeśli tylko jest taka możliwość [czyt. po co kupować skoro można poszukać kogoś za darmo] i zapewne dlatego nie kupiliśmy teraz bramkarza, mimo, że jest on potrzebny.
Ogólnie rzecz biorąc chodzi mi o to, że sytuacja finansowa klubu jest dość napięta i zapewne taka pozostanie jest sporą chwilę. Do tego momentu nie oczekiwałbym spektakularnych ruchów transferowych, które miały by zatrząść Polską piłką.
PS. Chcę też zauważyć,że sprzedaliśmy Żurawskiego i Kubę za wcale nie małe pieniądze, a jednak strata w 2006 i 2007 wciąż była pokaźna.