|
W TVP 3 wśród zaproszonych i broniących rządu Tuska niejako z urzędu różnej maści "specjalistów", którzy nie mięli nic sensownego do wypowiedzi oprócz wyświechtanych frazesów, że niby "z terorystami się nie negocjuje" pojawiła sie też Pani prof. (zapomniałem nazwiska), której po ubiorze można było wywnioskować, ze przebywałą jakiś czas w tamtych stronach. Z wypowiedzi jej można było wyciągnąć wniosek, ze tzw. działania rzadu, wojska na tamtym terenie to zwykłe partactwo, bez znajomości języka,kutury, obyczajów. Tak potrzebnych, żeby zrozumieć, nie zaogniać sytuacji i wyciągnąć maksymalne korzyści z tej wiedzy. Teren, w którym został porwany nasz rodak to Pasztunistan, kraina geograficzna obejmująca ziemie w Pakistanie i Afganistanie (stacjonują tam wojska polskie). Porwania wśród Pasztunów są wpisane w kodeks honorowy i są tam na porządku dziennym, zakorzenionym w ich kulturze ( nie wiem czy Cyganie dalej uprowadzają swoje przyszłe żony, ale coś podobnego). Może nam się to nie podobać, ale to część ich życia. Według niej słowa Tuska potraktowali jako zniewagę, zresztą chyba nieprzypadkowo egzekucja miała miejsce zaraz po nich. Sugerowała, że wcześniejsze odwlekanie egzekucji i spuszczanie żądań ( doszło do 4 mało znaczących talibów) było z ich strony ustępstwem, które zostało przez polski rząd olane. Znając lokalne obyczaje przypuszcza, ze można było dojść do ugody za wypuszczenie przez Polaków, z więzienia Bagram w Afganistanie (Pasztunistan) kilku Pasztunów i pewnie byłobypo sprawie. Jako żenujące i dowodzące braku znajomości i wyczucia uznała działania i zachowanie polskich wojskowych, którzy jak powiedziała za wielkie wyjście na przeciw nim miejscowej ludności (którzy odpuścili prawo zemsty) po zabiciu swoich bliskich, przez polskich żołnierzy, zgodzili się na odszkodowanie pieniężne. W zamian usłyszęli, że nasi wolą zbudować im ...szkołę. Sądzę, ze takich przykładów zwykłego partactwa jest więcej, tylko do nas nie docierają. Cały ten MSZ Sikorskiego zajęty jest kreowaniem swojego pryncypała na salonach i kreowaniu go naprzewodniczacego NATO, zamiast zabrać się za sprawę rodaka na poważnie.
Całe szczęscie, że to nie rząd Tuska zajmował się sprawą 2 naszych rodaków, którzy jako zakładnicy przebywali na statku "Sirius Star" chyba gdzieś miesiąc temu, bo dzisiaj gryźliby ziemię. A tak są cali i zdrowi.
Z tej całej historii morał płynie taki: Drogi rodaku, w razie potrzeby nie licz na rząd polski pod przewodem Słońca Peru Donaldu Tusku !
|