Kot - masz rację, przyznaję się do błędu i przepraszam najmocniej. Rzeczywiście złego słowa użyłem, w tym wcześniejszym poście bardziej chodziło mi nie o zabawkę - a coś na kształt pola do eksperymentów.
Kwestię Wilczka pomijam, bo generalnie się z nią zgadzam, potrzebny nam stały prezes, choć samemu Wilczkowi też się zdarza pleść bzdury i mamić kibiców.
Natomiast nigdy się nie zgodzę, że facet od kabli miał prawo być dyletantem - jeśli kupił nasz klub. Ktoś kto jest właścicielem klubu - za niego odpowiada, szumnie nazywa się Cupiała biznesmenem, więc Wisła stała się w tym momencie jego biznesem. To on dobierał ludzi na stanowiska, on jak łatwo widać trząsł całym klubem, szybko zwalniał ludzi itd. A nasi działacze piłkarscy? W momencie wejścia do klubu powinien to wszystko zaorać i nie przekonają mnie twierdzenia, że wtedy musiał inwestować w kadrę "leśnych dziadków" bo inaczej się nie dało. Poza tym zmierzamy do jednego, że niewątpliwie trzeba w Wiśle coś zmienić.
Lemoniadowy - ale Cupiał nie ma u nas długu. To my mamy dług u niego. Możliwe, że gdzie indziej, szybciej by sobie go spłacił, chociaż też trudno powiedzieć... Ale nie ma co do końca zwalać na warunki jakie są u nas, jest jak jest, u nas mu się udało z kablami, gdzie indziej mogło się nie udać

. Zbyt dużo gdybania jak dla mnie.