Wyświetl pojedynczy post
Devonisch
Senior Member
 
 
Od: 11.2002
Skąd: Z Nowej Huty

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#54
Stary 02.12.2008, 09:41
KaSzTaN napisał(a):Wyświetl post
Napisalem, nie naukowo tylko na zdrowy, rozum to w takim razie nie mam racji, mimo wszystko paliwo wybuchlo, wiec oficcjalan wersja ze to pod wplywem temperatury?
To jeszcze jedna kwestia z zakresu inżynierii. Wybuchnąć to może np. wodór zmieszany z tlenem czy acetylen - reakcja jest natychmiastowa po chwili nie ma śladu mieszanki wybuchowej. A paliwo nie wybucha tylko się zapala. Wybuchnąć mogą opary paliwa ale nie ono samo. Wiec jak samolot wrypał się w budynek to rozpryskujące paliwo się zapaliło a pierwsza gwałtowna reakcja "spaliła" max 10% tego paliwa w stosunku do tego co było w baku (spalanie powierzchniowe). Cuś jak koktajl mołotowa. Reszta się spokojnie paliła wewnątrz budynku rozgrzewając centralne kratownice szkieletu budynku. A ten szkielet dla tych co nie wiedzą był prowadzony centralnie w środku budynku. Wystarczyło osłabienie na 70 piętrze budynku przez co wyższa część "osiadła" a 69 była już na tyle osłabiona, żeby nie wytrzymać obciążenia górnej części budynku, która była dodatkowo "cięższa" o energię kinetyczną podczas osuwania się w dół. Im niżej budynek się walił tym ta energia była większa miażdżąc wydawałoby się stabilne niższe piętra.

Zwolennikom teorii, że wybuchy zaczęły się od fundamentów polecam prześledzić proces walenia się budynków.
1. Osłabienie w okolicach uderzenia samolotu.
2. Walenie się niższych pięter pod naporem górnego "klocka" WTC, który rozwala się jako ostatni od uderzenia w glebę pod wpływem czegoś takiego jak przyspieszenie ziemskie.

Tyle techniki..... kwestie finansowe i inne powiązania pomijam bo się na tym nie znam.

PS. Co nie zmienia faktu, że amerykanie to dla mnie opasły głupi naród.
Ostatnio edytowane przez Devonisch : 02.12.2008 o godz. 09:45.
STELLA BIANCA FOREVER - SOCIOS WISŁA KRAKÓW
Odpowiedz cytując