taką rzecz znalazłem na innym forum:
Z grzaną murawą jest atk, że jak się włączy, to trzeba grzać do wiosny, bo inaczej trawa się ukisi. To nie jest farelka, którą się włącza na noc i daje nawiew na zmarzniętą dupkę. (Lech, autor Vivace).
Jeśli to prawda, to nie opłaca się robić przerwy zimowej na rozgrywki, który klub w Polsce stać na próbę zmiany mikroklimatu w mieście w bliskich okolicach stadionu?
Wtedy nie ma się co dziwić, że ogrzewania owszem jest, nawet sprawne
, ale po co włączać skoro nie ma obowiązku
?
Wie ktoś coś bliżej na ten temat? Rzeczywiście trawa tak ma?