gigant napisał(a):

Faktycznie masz rację, Obama chciał rozmawiać o czymś o czym cały świat wiedział. Jako przyszły prezydent powinien przedstawić program naprawczy,miał wielką szansę pokazać jak lewicowy prezydent i jego świta rozwiązaliby ten światowy problem, ale nie, wolał wykorzystać światowy kryzys do ugrania dodatkowych punktów. McCain chciał zawiesić kampanię by uniknąc brudnych gierek demokratycznych ideologów, ale natychmiast został oskarżony o tchórzostwo i niechęc do podejmowania tematu.
Przedstaw mi tą wizję Obamy, chętnie poczytam.
|
Tak, takie trochę dziecinne tłumaczenie- chciał rozmawiać, bo chciał ugrać punkty. Na tym polega właśnie ta cała zabawa. Jest problem, to trzeba go przedyskutować, a nie od niego uciekać.
Pierwszy zadałem Ci pytanie o program McCaina...odpowiedzi nie usłyszałem
Dla mnie ważnym argumentem przemawiającym za Obamą jest to, że on nie jest zwolennikiem wojen. A McCain to będzie kontynuacja polityki Busha (swoją drogą dla mnie to jeden ze słabszych prezydentów USA od dłuższego czasu). To właśnie on przez te swoje wojny wprowadził Amerykę w krysys (i nie mówię tu o obecnym kryzysie finansowym, chodzi mi o ogólny kryzys jaki jest w Stanach, o czym mówią sami Amerykanie.) McCain będzie niestety kontynuacją obecnej polityki. Barack wprowadzi zaś coś świeżego, nowego.
orzeu widzę, że wg Ciebie lepiej uciec przed trudnym tematem? To też pewna metoda. Zarzuciłeś Obamie, że jest fatalny, że McCain jest lepszy od niego. Ale jakoś argumentów nie widzę. Ja w swoich komentarzach staram się opierać właśnie na rzeczowych argumentach, które Ty wyśmiewasz, bo nie masz własnych na rzecz McCaina. W czym konkretniejszy jest McCain od Obamy? Podam Ci jeden z konkretów Baracka- nie jest zwolennikiem wojen, co sam powiedział.