westersyl napisał(a):

Łobodziński przychodził do nas jako najlepszy skrzydłowy ligi. Podobnie jak kiedyś Zieńczuk. Podobnie jak Zieńczuk, początek gry w Wiśle ma fatalny. A jednak już kilka razy pokazał swoje umiejętności (np. mecz z drużyną z Izraela i asysta przy golu Diaza). Co z tego, że "przegrywał konkurencję" z Pawłowskim - skoro tak naprawdę jego siedzenie na ławie było w dużej mierze powodowane konfliktem z władzami Zagłębia i chęcią odejścia do innego klubu. Mimo to był powoływany do reprezentacji i grał w niej dobre mecze.
Co ważne, za sprowadzeniem Łobodzińskiego stał Skorża. Łobodziński idealnie pasował do jego taktyki i miał wypełnić lukę po Kosowskim, który stroił fochy, był zawodnikiem nieperspektywicznym i nie starczało mu sił na 90 minut gry. Łobodziński podobnie jak Kosiarka jest zawodnikiem
wysokim, co umożliwia granie crossów na skrzydło, które skrzydłowy zgrywa głową do środkowych pomocników. Jest to wariant ataku pozycyjnego wałkowany przez Skorżę od samego początku jego obecności w Wiśle.
Łobodziński kosztował olbrzymie jak na nasze warunki pieniądze i jest ciągle jak na Polskę zawodnikiem perspektywicznym. Nic dziwnego, że Skorża jest konsekwentny i stawia na niego, mimo słabej formy. Ja pewien postęp u Łobo widzę.
A chcącym wyrzucić Łobodzińskiego z klubu przypominam jeszcze raz casus Zieńczuka. Za rok-dwa będziecie się wstydzić swoich słów.