pawelo84 napisał(a):

Niech sobie ludzie co tam mówią że Wisła powinna złapac TT za jaja, zagrają np w PES mecz Wisła - TT. To jest bardzo dobra symulacja, całkiem obiektywnie oceniająca umiejętności zawodników. Jak zaczną cały czas atakować, to po 20 minutach TT będzie miało taką przewagę że masakra, bo nasi nie będą mieć na nic sił. Ludzie to jest jedna z silniejszych drużyn w Premiership, drużyna która dostarcza najwięcej zawodników do kadry Anglii!!
Oby Skorża zrobił z Marcelo napadziora. Przy jego wyszkoleniu technicznym to naprawde można z niego zrobić dobrego jak na polskie warunki snajpera.
|
Szkoda Marcelo na napastnika, bo już w tym meczu widać, że gość ma słabą grę 1 na 1 do przodu, poza tym wszystkie warunki niby spełnia, ale... pomyśl co by się stało, jakby przerobić go tymczasowo na pomocnika? Chłopak by się ogrywał z nami, w defensywie nie do zdarcia, większość piłek w powietrzu wygrywa, wyszkolony technicznie, więc uderzyć z dystansu i podać potrafi - w obliczu Głowy i Clebera w obronie, to chyba dobry pomysł.
Odnośnie przyrównywania PES-a do realnego świata... pozostawię to bez komentarza.
Co do samego meczu, to przegraliśmy przez dwa czynniki.
1. Brak wartościowych zmienników - Cantoro nie powinien grać, Zieńczuk i Łobodziński to samo, powinien być wysoki napastnik do walki z wielkimi obrońcami TT, co pokazało wejście Marcelo, za Jirsaka powinien wejść piłkarz, który potrafi grać po ziemi (swoją drogą ch..j z tego Woodgate'a, widział jak wcześniej Tomek podkręcił nogę, a później faul, stanął idealnie w kontuzjowane miejsce... No cóż, tak się w dzisiejszej piłce też gra...)
2. Przegrany pojedynek w głowach - i to jest chyba największą bolączką, sranie w majty, bo to Tottenham, Premiership, wielkie zakupy, tymczasem to był klub do ogrania, już w Londynie można było wyciągnąć remis - a tutaj na siłę granie górnych piłek, bojaźń przy 1 na 1, założę się, że gdyby ten klub z tymi piłkarzami nazywał się Austria Wiedeń, to byśmy ich pojechali - to samo w drugą stronę, gdyby Lech grał z Tottenhamem (chodzi tylko o samą nazwę klubu i nazwiska piłkarzy) to sądzę, że by nie grzmocili do ostatnich minut. Bo obiektywnie - jeśli weźmiemy pod uwagę dwumecz, to Austria się lepiej prezentowała od Spursów.
Szkoda niewykorzystanej szansy, szkoda straconej kasy (przez to, że kochany bank kredytowy Cupiał i RN S.A., bał się jej zainwestować).
Podsumuję to tak, można tego konia tanio przyozdabiać, stroić go, wyczesać mu jakąś brazylijską grzywę, można go chwalić i klepać, że właściwie nic się nie stało, że na więcej go nie było stać...
Ale niech ktoś wreszcie właściciela tego konia spyta - dokąd ten koń właściwie jedzie?