biała gwiazda napisał(a):

STANDARD LIEGE (Belgia) - Everton (Anglia) 2:1 (1:0) bramki: Witsel (22.), Jovanović (79.karny) - Jagielka (67.); pierwszy mecz 2:2
I CO nie można było ? pisanie że nie było szczęścia jest bezsensu i że jak byśmy poszli do przodu to byśmy 3 :0 przegrywali, jakoś z Beiterem można było atakować. Wiadomo bramka dla rywali to samobój, ale takie jest ryzyko grania na 1:0, może gdy by nasi grali do przodu od początku to samobój Głowy byłby tylko bramką honorową dla Tottenhamu. Najbardziej boli, że nasi byli przestraszeni, qurna na wyjeździe wyszli bez kompleksów i okazało się żę Anglicy nie tacy straszni, nasi widzieli że TOttenham jest bez formy i nic nie wygrywa i w międzyczasie gromimy Arke. TO JUŻ LEPIEJ BY BYŁO gdy by nasi wyszli za pewni siebie, przynajmniej by atakowali, Ramos mówił kłopoty rozpoczęły się gdy Wisła zaczęła atakować w końcówce, przecież powinniśy cisnąć aż strzelimy bramke na 1 do 0( nie na chama, bo Lech omało się dzisiaj na tym nie przejechał) a i napastnik potrzebny pilnie, w lechu jest 3 napastników o podobnym poziomie(Lewandowski, Rengifo i Reiss) a u nas Brożek, Niedzielan który częściej gra na lewej pomocy i ogromna przepaść, przecież to się źle skończy.
|
Można było, ale jak Ci może wiadomo piłka nożna jest dyscypliną sportową a sport to nie zakład, fabryka gdzie pewnych rzeczy można wymagać czy być pewnym, Potrzeba jest odrobina szczęścia, które widocznie Standard miał, my nie, bo przecież z przebiegu naszego dwumeczu Wisłę było stać na awans, gdyby piłkarze lepiej się zachowywali w sytuacjach podbramkowych. Ale taki już jest sport.