Deever napisał(a):

Taaaaaaaaaaaaaaa...
A jakby k**wa grali w PE na 100%, gryźli trawę, nie odstawiali nóg i połapali kontuzje na mecze z Lechem i Tottenhamem (przy naszej wąskiej kadrze!), to byście podnieśli larum, że co Skorża wyprawia, trzeba było odpuścić ten śmieszny puchar etc.
Litości.
Olać PE, wystawić siódmy skład to i z ewentualnej wygranej w derbach starozakonni nie będą mieć żadnej satysfakcji. Żeby grać na 4 frontach trzeba mieć ze 30 piłkarzy, z których najsłabsi powinni być na poziomie Krzyśka Mączyńskiego, Matiego Kowalskiego.
Nie mamy, to nie gramy.
|
A zwolennikom 23 osobowej kadry walczącej o wszystko dodam - choćbyśmy wygrali PE i PP, to nam się utrzymanie zawodników nie zwróci. Za te puchary są śmieszne pieniądze i cały ich sens dla nas w ich kompletnym braku jakiegokolwiek prestiżu - co umożliwia nam ogrywanie tam młodzieży(zarówno tej rokującej, jak i "młodych talentów" - a nuż ich ktoś od nas odkupi?) i rekonwalescentów. Niedzielan musi grać, aby mieć szansę na odzyskanie formy i chyba lepiej, żeby marnował sytuacje w meczu o pietruszkę niż w lidze/pucharach? Albo taki Bareto - po kontuzji, widać, że grać umie, ale potrzebuje ogrania i kilku 90 minutowych występów, żeby odzyskać czucie piłki.
A propos Niedzielana - do dziś pamiętam klangor pokemonów w transferowym oburzonych tym, że można w ogóle zaproponować piłkarzowi z TAKIM nazwiskiem
kontrakt motywacyjny(scenariusz powtarza się zresztą przy każdym prasowym doniesieniu o potencjalnym transferze).
Jasne, że potrzebujemy drugiego napastnika i jakiegokolwiek skrzydłowego, ale nie na PE i PP!! Miałby taki złapać kontuzję w meczu z jakimiś drewniakami którzy chcą się pokazać i nawet, jak ich sędzia wyrzuci z boiska to i tak wielkiej szkody nie poniosą, a wynik pójdzie w świat?
Ja wiem, że żal tak dostawać w cztery litery z frajerami, ale raz, że taka specyfika pucharów a dwa - nas czekają sukcesy, a oni i tak pozostaną(piłkarsko)frajerami, dla których wygranie meczu o nic z Wisłą będzie największym osiągnięciem w sezonie(no chyba, że bardziej sobie cenią ew. zwycięstwo z Legią albo Lechem). Jeżeli stwierdzenie w pomeczowym wywiadzie: "No, Wisła to zawsze Wisła, nie ważne w jakim gra składzie" ma być ich jedyną chwilą tryumfu, to mnie to osobiście bardziej śmieszy, niż boli.
Dla mnie ten mecz był udany o tyle, że obyło się bez kontuzji po stronie naszych zawodników.